Dziś ostatni dzień zmagań w grupie B. Dzień, który może skończyć się dla Polaków cudem albo tak jak zawsze. Dla nas druga opcja jest całkiem prawdopodobna - znając życie, Euro i naszą pracę, znów zaśniemy dzisiaj pod większym wpływem rozmaitych napojów niż poziomu piłkarskich widowisk.
»
Nikt nie dba o nas, pismaków obsługujących Euro. W ramach centrów odnowy biologicznej mamy zakurzone lady w barach, w naszych odżywkach jest więcej procentów niż witamin, a zamiast obok którejś z boskich WAGs budzimy się codziennie obok śpiącego na sąsiedniej klawiaturze zarośniętego kumpla. To nas jednak nie deprymuje, a wręcz przeciwnie - mobilizuje, bo wiemy, że sława jest tuż na wyciągnięcie ręki. Zanim jednak będziemy mogli taplać się w jacuzzi z dziesiątkami chcących się do nas przykleić modelek bikini, musimy skończyć to, co zaczęliśmy. Czyli wielkie europicie. Dziś pierwszy dzień, podczas którego mecze rozgrywane są równolegle. Dla nas oznacza to tylko tyle, że szybciej się skończymy. Nie wiem też czy picie synchroniczne jest dyscyplinę olimpijską, ale myślę, że dzięki tym alko-relacjom będziemy mieć spore szanse na Pekin.
»
Dziś ostatni dzień drugiej rundy grupowej. Mam dziwne wrażenie, że w rundzie trzeciej zaliczymy alkoholowy nokaut. Jak na razie jednak jeszcze się trzymamy, popijając przy meczach szwedzkich drwali z hiszpańskimi wirtuozami oraz drwali rosyjskich z drwalami greckimi (nie urągając żadnym drwalom, żaden też drwal nie ucierpiał przy pisaniu tego tekstu).
»
Po wczorajszym meczu Polski z Austrią ponownie staraliśmy się alkoholowo umrzeć, jednak Bóg i wizja wierszówki nam nie pozwoliły. Dziś po raz kolejny gra ''grupa śmierci'', czyli ta, z której chcielibyśmy, żeby wyszło pół Holandii i nic więcej. Tego pięknego wieczoru to pół plus drugie pół, do którego wciąż nie mamy przekonania, walczy z Francją, a mistrzowie świata starają się ograć Rumunów.
»
Euro wciąż nie ma zamiaru się skończyć i druga runda rozgrywek grupowych zaczęła się już pełną gębą. Nasze gęby niestety są przepite, a wątroby tak opuchnięte, że aż ciężko się schylać, ale wciąż nie rezygnujemy. Wiemy, że nawet jeśli uda nam się w czasie tych mistrzostw zejść z łez padołu, właściciele okolicznych sklepów monopolowych ufundują nam uroczy nagrobek. Dziś po raz drugi gra ''grupa polska''. Niestety jak zwykle nazywana tak tylko przez Polaków.
»
Są rzeczy na niebie, ziemi i w monopolowym, o jakich się filozofom nie śniło. Jak na przykład to, co i ile wypiliśmy wczoraj oraz to, że wciąż przypominamy jeszcze homo sapiens. Jest jednak coraz gorzej. Zaczynamy powoli zazdrościć zczubakom, że swoje relacje robią przed monitorem a nie na zastawionym szkłem stole w kuchni. Albo na podłodze. Dziś grupa A wraca do naszych wątrób niczym bumerang. Mam z nią już wystarczająco dużo złych wspomnień. Tak samo jak zresztą z każdą inną.
»
Za nami trzy dni zmagań na Euro. I to jakich zmagań. Jako, że wciąż nie udało nam się umrzeć, kontynuujemy turniejowo-alkoholową działalność sprawozdawczą. Szkoda tylko, że zapomnieliśmy wziąć urlop przed meczem Rosjan. Śladów jutrzejszej alko-gry szukajcie zatem jutro w nekrologach i wolnych wakatach w dziale ''Praca''.
»
Po wczoraj i przedwczoraj chcielibyśmy tylko zaznaczyć, że pogłoski o naszej śmierci są mocno przesadzone. Chyba, że już umarliśmy, ale boimy się do tego przyznać. W każdym razie bezlitosne Euro niewzruszenie trwa dalej i nie ma zamiaru przestać trwać, tak więc i my pijemy dalej, choć chcielibyśmy już przestać. Dzisiaj gra ''grupa śmierci''. Obawiam się, że naszej śmierci.
»

Przedstawiliśmy już całe...

Ustalmy fakty - mowa tu o...

Wczoraj, podczas męskiego...

W komentarzach pod naszym...

Rozebrała się Ashley...

Ciągle odliczamy dni do...

Nadchodzi dzień, na który...


Skoro już naukowcy odkryli...

Ireneusz Jeleń strzelił...

W zasadzie można się było...

Grecy pod destrukcyjnym...

Odciążona brakiem Diego...

Zobaczcie, co zrobił gracz...

Trafianie rywala piłką w...