Fot. MARKUS SCHREIBER AP
Gdy w lipcu 2006 Jürgen Klinsmann osierocił reprezentację Niemiec, ta była w nie najlepszym stanie, a wszyscy sympatycy germańskiej piłki (tacy naprawdę istnieją) mieli ciężkiego doła. Władze Niemieckiego Związku Piłki Nożnej na miejsce Klinsiego desygnowały więc kogoś, kto w tej trudnej sytuacji nie załamie się (bo załamany jest permanentnie) - pierwszego w historii emo-trenera - Joachima Löwa. Ten zaś z pomocą swej nieodzownej grzywki sprawdził się znakomicie i wprowadził Niemców do Euro 2008. Całkiem możliwe, że pomogła mu w tym własna toaleta lub emo-rodak, który także Niemców wprowadzał do Europy. Jak by nie było, nasi zachodni sąsiedzi przetarli szlak i teraz czekam tylko aż na ławce pałających żądzą rewanżu Anglików, przed meczem z Chorwatami, zasiądzie on.
Komentarze:
-
28.01.08, 20:14
owiecVarg Vikernes for the win! \m/
-
10.06.08, 15:11
OldziaDla mnie on jest śliczny! Wcale nie jest emo! Jakoś go jeszcze nie widzialam ubranego na czarno. To że ma grzywke to nic nie znaczy
-
19.06.08, 15:07
mrmuchaAdolf był tak po prawdzie Austriakiem, nie Niemcem...
-
19.06.08, 20:56
~~~Facet w jego wieku z taką gęstą czupryną i nienaturalnie czarnym kolorem włosów? Loew nosi perukę, nie ma ch..a!
-
26.03.09, 21:09
MagdaOldzia masz rację, Jogi jest bardzo przystojny ^^
-
25.11.10, 14:23
qoflfjFqBhn9 vhaxuruslawz, [url=http://lhpmycwkhped.com/]lhpmycwkhped[/url], [link=http://wjaazhyyjcau.com/]wjaazhyyjcau[/link], ouwuhgelucjj.com/



























Dodaj swój komentarz: