http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/_blank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/_blank.gif/i/obrazki/google_search/pbg-pobandzie.gif

Gazeta.pl > Po bandzie >  Newsy

Zemsta na sportowo: Saga o ludziach lodu (część 2 z 2)

Paweł Daciuk i Dominik Haszek z Red Wings gratulują sobie zwycięstwa nad Colorado Avalanche

Fot. David Zalubowski AP

Oto ostatnia, przynajmniej na razie, odsłona historii rywalizacji między Detroit Red Wings i Colorado Avalanche. Poprzednio skończyliśmy na roku 1997, gdy Skrzydła wraz z Duchem Detroit świętowały odzyskanie po pół wieku Pucharu Stanleya. Teraz rusza sezon 1997/98 już bez Hartford Whalers, za to z Carolina Hurricanes. Ale to mało kogo obchodzi, bo nasi bohaterowie są już gotowi, żeby wziąć się za wyrównywanie rachunków. Jeśli jesteś niecierpliwy, ogranicz się do oglądania filmików i/lub zbluzgania autora w komentarzach. W innym wypadku czeka Cię sporo czytania.

 

Kolejny sezon zasadniczy wystartował i w listopadzie Lawiny przybyły do Motown. Zanim ktokolwiek pomyślał o oddaniu strzału na bramkę, zdarzyło się to:

 

 

 

 

Za łby chwycili się starzy znajomi - Darren McCarty i Claude Lemieux. Tym razem zawodnik gości zdołał dotrzymać kroku i pięści rywalowi. W tamtych czasach atmosfera w Joe Louis Arena chyba dość specyficznie działała na zawodników, bo podczas kolejnej konfrontacji - w kwietniu - na lodzie znów zawrzało. Zawodnikom udało się wprawdzie grać w hokeja przez całe 53 minuty, ale potem coś przełączyło im się pod kaskami i postanowili się wzajemnie pozabijać. Do głosu doszła też urażona duma Łuku Brwiowego Patricka Roy, która zamiast rozwiązywać sudoku, skłoniła bramkarza Colorado do próby zemsty na swym vis-a-vis. A tamtego dnia między słupkami bramki Red Wings stał Chris Osgood. Popularny Ozzie postanowił nie być gorszy od Mike'a Vernona, który rok wcześniej bił się z Roy i doszło do czegoś takiego:

 

 

 

 

Zapalczywi goaltenderzy wylecieli z lodowiska, a spotkanie wygrali Wings 2:0. Tradycyjnie do gier posezonowych awansowały obie ekipy. Avs olali jednak tradycję i już w pierwszej rundzie polegli z Edmonton Oilers. Niezrażeni Red Wings przeszli przez playoffy jak burza, w finale dokopali Washington Capitals i obronili tytuł.

 

Potem wzajemne animozje jakby trochę osłabły, bo przez całe rozgrywki 1998/99 nie doszło do większych incydentów, tak popularnych w ciągu poprzednich lat. Na domiar złego Patrick Roy nie potłukł się z żadnym bramkarzem Red Wings. Nadeszły jednak playoffy i tym razem przeznaczenia nie dało się oszukać. W drugiej rundzie los złączył bowiem naszych wieloosobowych bohaterów. Obie ekipy były mocno zdeterminowane - Avalanche chcieli w końcu odkuć się na przeciwnikach i po dwóch latach upokorzeń, wreszcie zaznać smaku zwycięstwa. Red Wings zaś marzyli o trzecim z kolei mistrzostwie. Marzenie trwało tylko sześć meczów i skończyło się, gdy Lawiny na oczach fanów w Detroit, pokonały ich pupili 5:2, sprawiając że dla Skrzydeł sezon się skończył. Snów o potędze drużynie z Colorado nie udało się jednak w pełni zrealizować, bo choć zemsta na Red Wings się powiodła, to w Finale Konferencji Zachodniej o jeden mecz lepsi okazali się późniejsi mistrzowie z Dallas Stars.

 

Następnego roku było podobnie. W sezonie nuda, a w drugiej rundzie playoffs znów razem. Kolejnej odsłonie rywalizacji nie przeszkodził nawet ''problem roku 2000'' i planowany na 2000 rok koniec świata. Tym razem Colorado poszło jeszcze lepiej i oddali Wingsom zaledwie jeden mecz, sprawiając że ich fani odkurzyli stare pamiętniki i czytali, jak to kiedyś fajnie było. Jako że historia lubi się powtarzać, walka o prymat na zachodzie znów trwała siedem spotkań i znów Avalanche życzyli hokeistom z Dallas powodzenia w finałach. Nic dwa razy się nie zdarza, więc Stars w walce o Puchar Stanley'a ulegli New Jersey Devils.
Kolejny sezon potwierdził, że sytuacja się uspokaja. Trudno się jednak dziwić, gdyż bohaterowie zdarzeń sprzed kilku sezonów stopniowo odchodzili. Nie było już między innymi Mike'a Vernona czy Claude'a Lemieux. Wielu jednak zostało, a w Colorado i Detroit wciąż myślano tylko o najwyższych celach. Gracze nie zostali też ugodzeni przez strzałę hokejowego Amora i nienawiść wciąż leżała na dnie ich małych, odzianych w łyżwy, kaski i tony ochraniaczy, serduszek. Sezon zasadniczy zakończyli z dwoma najlepszymi wynikami w lidze. Avalanche ustukali 118 punktów i zgarnęli Presidents Trophy. Red Wings byli o siedem oczek gorsi, jednak gotowi do rewanżu za dwa poprzednie lata. Połatać urażonej dumy jednak nie zdołali, bo przy pomocy LA Kings odpadli już na playoffowe ''dzień dobry''. Colorado zaś wzmocnione weteranem defensywy, Rayem Bourque'iem, nie oglądając się na nich, zabrnęło do Wielkiego Finału, gdzie po 7-meczowym horrorze nie pozwolili Devils na obronę tytułu. Dzięki temu wspomniany Bourque nie został hokejowym Karlem Malonem i po 22 usianych rekordami i wyróżnieniami sezonach, w końcu poczuł smak mistrzostwa.

 

Nadszedł kolejny rok, kolejne przetasowania w składach, kolejny ''SI Swimsuit'' . Do swych Pittsburgh Penguins wrócił zaś Mario Lemieux i może to on jakoś sprawił, że magia rywalizacji między Colorado a Detroit powróciła i na lodzie znów lądowały rękawice w ilościach półhurtowych. Nawet Patrick Roy przypomniał sobie o tradycji i podcięty przez stojącego w bramce Detroit Dominika Haska, postanowił przyjąć wyzwanie. Niestety, sędziowie nie wyczuli dramaturgii i do bójki nie dopuścili. Nie byli jednak w stanie opanować reszty graczy, którzy w 2002 lali się PRAWIE jak za starych, krwawych lat. Wszystko to wyglądało tak:

 

 

 

 

Jak zawsze obie ekipy weszły do playoffs. Tym razem to Wings legitymowali się najlepszym bilansem w lidze, odstawiając resztę NHL o hokejową wieczność. Trudno się było dziwić, gdyż mieli jedną z najlepszych ekip w historii hokeja (m.in. Yzerman, Shanahan, Fedorov, Hull, Lidstrom, Chelios, Łarionow, Robitaille, Deuchesne, Hasek, nieznany jeszcze Dacjuk oraz niezła grupa graczy wybijających się ponad przeciętność). Tym razem nikt nie nawalił i hokeiści Detroit i Colorado spotkali się dopiero w Finale Konferencji. Dość skutecznie wypróbowali też nerwy fanów i pokazali, że są równorzędnymi rywalami. Gwiazdom z Hockeytown broniące tytułu Lawiny mogły bowiem przeciwstawić takich lodowych wymiataczy jak Sakic, Forsberg, Blake, Hejduk, Foote, Drury i oczywiście Roy. Po sześciu meczach było więc 3:3 i seria wróciła do Detroit. W żadnym z dotychczasowy spotkań przewaga zwycięzców nie wynosiła więcej niż dwie bramki (cztery razy decydował jeden gol, a dwa razy dwa). Mecz numer siedem był jednak zupełnie inny. Po pierwszych dwudziestu minutach gospodarze prowadzili już 4:0. Kolejna tercja przyniosła następne dwa gole dla Red Wings i Roy po wyciągnięciu szóstego krążka z bramki, opuścił lód. Zastępujący go David Aebischer skapitulował tylko raz, a Lawiny zostały zmiażdżone 7:0 i poniżone zeszły z padołu zwanego playoffs. Red Wings zaś w finale gładko ograli Carolina Hurricanes i znów świętowali mistrzostwo. Oczywiście w towarzystwie swego Ducha, który tym razem przywdział taki kubraczek.

 

Potem jednak wszystko się posypało. Składy zmieniały się szybciej niż trenerzy w Orange Ekstraklasie i niemal wszyscy bohaterowie ''Brawl in Hokeytwon'' odeszli z klubów lub odjechali w kierunku wschodzących emerytur. W sezonach zasadniczych nie odnotowano więc użycia wielkiej liczby pięści. W rozgrywkach posezonowych nawet nie było na to szans, gdyż jedni i drudzy odpadali bardzo szybko, a do tego sezon 2004/05 został zepsuty przez lokaut. Wprawdzie w zeszłym roku Wings odpadli dopiero w Finale Konferencji, ale za to Avalanche po raz pierwszy w historii nie zdołali wejść do playoffów.
Gdy wydawało się, że hokejowa rywalizacja tak zaciekła, że nawet powstała o niej książka, umarła śmiercią naturalną, nastał Rok Pański 2008. Red Wings grającym dotąd znakomicie nagle podcięto ich czerwone skrzydła i zanotowali najdłuższą od 17 lat passę spotkań bez zwycięstwa. Po tym, jak przegrali sześć kolejnych meczów (w tym raz po dogrywce), 18 lutego zmierzyli się w Colorado z balansującymi na granicy playoffowości Avalanche i zdarzyło się to:

 

 

 

 

Ostry atak Iana Laperriere, spowodował kontuzję kolana Nicklasa Lidstroma - kapitana ekipy z Detroit. Za wymierzanie sprawiedliwości od razu wziął się Aaron Downey, który tak, jak niegdyś Darren McCarty, pomścił kolegę. Sporo sobie do powiedzenia mieli też trenerzy, ochotę powrzeszczeć miał zwłaszcza szkoleniowiec Red Wings Mike Babcock, który nie ukrywał, że średnio mu się podoba to, co odwalił Laperriere. Downey swój bokserski wyczyn próbował powtórzyć jeszcze w ostatniej tercji, jednak jego zapędy zostały dość szybko powstrzymane. Red Wings ostatecznie zwyciężyli 4:0, ale Lidstorm na trzy tygodnie może pożegnać się z hokejem.

 

Krążą opinie, że może to być powodem rewitalizacji wzajemnej niechęci. Sytuacja jest bowiem niezwykle podobna do tej z 1996, gdy Lemieux doprowadził do kontuzji Drapera. W tym sezonie regularnym nie da się tego sprawdzić, gdyż nasi bohaterowie już się nie spotkają. Jeśli jednak Lawiny wezmą się do roboty, to mają szansę załapać się na posezonową zabawę i wtedy najprawdopodobniej zmierzą się z Detroit już w pierwszej rundzie. Czy do tego dojdzie, a jeśli tak, to czy dawna nienawiść powróci, zobaczymy. Może bójki i ostra gra do wszystkich nie przemawiają, ale trzeba przyznać, że gdyby dawna rywalizacja znów wykiełkowała pod ochraniaczami nowych Skrzydeł i Lawin, w NHL z pewnością zrobiłoby się ciekawiej.
Na koniec ciekawostka. Po trzech latach przerwy w Detroit znów może zagrać Darren McCarty, który po przygodzie z Calgary Flames i ligą IHL, trafił na wingsową farmę Grand Rapids Griffins.

 

A oto rywalizacja Red Wings z Avalanche w filmowym skrócie:

 

 

 

 

Wszystkim, którzy dotarli do szczęśliwego końca gratuluję. Idźcie na piwo - zasłużyliście.

 

bazyl

 

Dodaj swój komentarz:

Komentarze:

  • 25.02.08, 12:05
    http://iqtest.net.pl

    Sprawdź czy masz IQ większe od Dody! iqtest.net.pl Najlepsze testy do sprawdzania IQ! Wypełnij i się przekonaj !

  • 26.02.08, 21:16
    tkhtorun

    swietny artykuł! naprawdę brawa ! Moze teraz o rywalizacji USA z ZSRR na tafli w tamtych latach?

  • 31.03.08, 21:08
    krog

    Kapitalny artykuł. Nie jestem fanem NHL, ale naprawdę świetna robota i proszę o więcej.

  • 11.08.08, 02:27
    Lucas

    d367dfda7ea443135c0fe93203378a19 http://njdokj.info/0d8e75bbf2ae323d662afdd03dfade52/d367dfda7ea443135c0fe93203378a19 njdokj.info/0d8e75bbf2ae323d662afdd03dfade52/d367dfda7ea443135c0fe93203378a19 [url]http://njdokj.info/0d8e75bbf2ae323d662afdd03dfade52/d367dfda7ea443135c0fe93203378a19[url]

  • 14.02.09, 09:33
    ufcsflgv

    cDhZoZ rjtdwippgtlv, [url=http://keuxhlkprtvt.com/]keuxhlkprtvt[/url], [link=http://lxwbqnofxpyw.com/]lxwbqnofxpyw[/link], ufuxjwbtrhwo.com/

  • 26.05.10, 14:39
    gqpsakbgjUeLubhuf

    iKy3RR yjfaoggfpjsy, [url=http://brnwqhvlylsc.com/]brnwqhvlylsc[/url], [link=http://qmgissqnohdb.com/]qmgissqnohdb[/link], wrmoetxslgwg.com/

  • 31.07.10, 22:59
    eurotserropsy

    hello, this my first post. dsfcsvcbyjyui <a href= http://google.com >cxzc</a> sdfsd.com

G.pl
poleca
Najładniejsze polskie dziennikarki sportowe

Najładniejsze polskie dziennikarki sportowe

Przedstawiliśmy już całe...

Nagie zapaśniczki wracają

Nagie zapaśniczki wracają

Na PoBandzie kochamy...

Agnieszka i Urszula Radwańskie nago?

Agnieszka i Urszula Radwańskie nago?

Wczoraj, podczas męskiego...

O ja..., czyli cycki Simony Halep

O ja..., czyli cycki Simony Halep

Zapomnijcie o cyckach...

Nagie igrzyska

Nagie igrzyska

Ciągle odliczamy dni do...

Laska dnia: Sara Carbonero

Laska dnia: Sara Carbonero

W trakcie trwającego w RPA...