Wszyscy ochłonęli już chyba po wczorajszym trawieniu primaaprilisowych informacji (chyba nie uwierzyliście w naszego newsa o Rubiku? Każdy przecież wie, że u Inzaghiego miała zagrać Gosia Andrzejewicz). Czas więc najwyższy na zaprezentowanie listy kilku sportowców, dla których pierwszy kwietnia trwa lub trwał przez cały rok i których koledzy z drużyny i przeciwnicy przeklinali nieraz za ich specyficzne poczucie humoru.
Roger McDowell
Ten były wieloletni gracz MLB a obecnie trener miotaczy Atlanta Braves, bardziej niż swoim podkręconym rzutem słynął dowcipasami, które robił niemalże cały czas. Jego koronną konkurencją wśród szpasów było wystrzeliwanie rac w boksie swojej drużyny i podpalanie butów kolegów z teamu. W czasie meczu transmitowanego na cały kraj założył sobie majtki na głowę, kiedy indziej wybiegł na boisko z zespołem mariachich, a w programach telewizyjnych, w których się pokazywał, brylował między innymi kolekcją dziwacznych peruk i kiltów. Sądzimy, że nie jest do końca normalny.
Gilbert Arenas
Gwiazdor Washington Wizards od kiedy pojawił się w NBA zdobył reputację jednego z największych dowcipnisiów ligi. Jego ulubioną zabawą jest chowanie koszulek kumpli z drużyny. Kiedyś kumple starali się zrewanżować mu i ostrzelać Arenasa z paintballowych karabinów. Sprytny Agenta 0 zdołał jednak przejrzeć ich intrygę i gdy ci skradali pod jego domem, spuścił powietrze z kół ich samochodów.
Moe Drabowsky
Pochodzący z Polski baseballista do historii MLB przeszedł dzięki swemu poczuciu humoru. Zdołał między innymi podgrzać buty samego komisarza ligi i wpuścić rybki do zbiornika z wodą przeciwnika. Największym wyczynem Moe było zaś rozpracowanie systemu telefonicznego na stadionie. Dzięki temu wydzwaniał na ławkę rywali i podając się za managera wzywał ich do rozgrzewki.
Michael Llodra
Francuski tenisista ma jakąś niewytłumaczalną słabość do rozbierania się. Po wygraniu w zeszłym roku deblowego Australian Open wykonał wraz z partnerem (bez skojarzeń), Fabricem Santoro, striptiz na korcie. Słynie też z nagiego wyskakiwania z szafek innych tenisistów. Nie wiemy, czy to taki typ poczucia humoru czy jakieś zboczenie, ale mamy nadzieję, że to pierwsze.
Paul Gascoigne
Gazza to książę (choć tak trochę z nieprawego łoża) brytyjskiego futbolu i król debilnego sportowego poczucia humoru. Czarnoskóremu Tony`emu Cunninghamowi z Newcastle wykupił między innymi karnet na solarium, do szatni przychodził odziany tylko w piłkarskie getry (niestety na nogach), zasłynął także podaniem koledze do stołu szarlotki z kocimi ekskrementami. Parodiował też Enzo Scifo, którego wyciął na mundialu 90, turlając się obok kontuzjowanego Belga po murawie. I tak można by godzinami...


























