fot. Internet
Jakiś czas temu zacząłem tworzyć drużynę składającą się z ładnych piłkarek. Są już w niej Australijka Amy Taylor, Angielka Natasha Hughes, Ameykanka Heather Mitts, Brazylijka Milene Domingues i jej wytransferowana od Miszeffsky'ego rodaczka Laisa Andreoli. Teraz udało mi się odnaleźć długo poszukiwany element, czyli dziewczynę, która w najseksowniejszej drużynie świata stanęłaby między słupkami. Przed Wami prosto z USA Hope Solo.
Panna o nazwisku rodem z Gwiezdnych Wojen dość szybko odkryła, że jej przeznaczeniem jest sport. Zamiast z koleżankami dopingować kolesi uganiających się za jajowatą piłką wolała jednak sama bawić się jej okrągłą kuzynką i zainwestować czas w to, co jej krajanie nazywają ''soccer''. Na początku kariery, jak każdy młody chłopiec (dziewczynek nie wyłączając) wolała bramki strzelać niż ich bronić. I robiła to na tyle skutecznie, że swą licealną drużynę poprowadziła do trzech kolejnych ligowych tytułów (1996-98) i mistrzostwa stanu Waszyngton. Dwa razy została też wybrana przez magazyn ''Parade'' do ogólnokrajowej drużyny gwiazd.
Gdy jednak w 1999 rozpoczęła studia na University of Washington postanowiła sprawdzić jak to jest po drugiej stronie i zaczęła bronić. Także i w tym świetnie się sprawdziła bijąc rekordy swej akademickiej drużyny pod względem liczby meczów bez straty bramki i średniej wpuszczonych goli. Wprawdzie wątpię, aby przez piłkarską kadrę UW przewinęło się wiele wybitnych bramkarek, jednak wyczyny Hope najwyraźniej robiły wrażenie, gdyż już w 2000 zaczęła otrzymywać powołania do reprezentacji narodowej hamburgerów.
Status numeru jeden wywalczyła jednak dopiero w 2005. Także i tu radziła sobie świetnie, notując między innymi passę 1054 minut bez straty bramki. Doświadczenie zbierała też zwiedzając świat - broniła kolejno w Stanach (Philadelphia Charge), Szwecji (Kopparbergs/Göteborg FC) i Francji (Olympique Lyon). Nic więc dziwnego, że podczas zeszłorocznych Kobiecych Mistrzostw Świata w Chinach była podstawowym bramkarzem. Pierwsze spotkanie Amerykanki grały z Koreą Północną i zremisowały 2:2. Kolejne trzy jednak już wygrywały, a Solo za każdym razem notowała czyste konto. Niemniej przed półfinałowym pojedynkiem trener Greg Ryan posadził Solo na ławce, przeciw Brazylijkom posyłając 36-letnią Briannę Scurry. Widocznie stwierdził, że przeciwniczki zlękną się siejącej postrach weteranki bardziej niż miłej aparycji Hope. Boleśnie się pomylił, bo Amerykanki przegrały 4:0. Po spotkaniu Solo głośno skrytykowała trenera i stwierdziła, że obroniłaby strzały, po których skapitulowała Scurry. W ten efektowny sposób strzeliła sobie samobója, bo wypowiedź ta skończyła się wykopaniem jej z reprezentacji jeszcze przed spotkaniem o brąz.
Generalnie mimo, że w prowadzonej przez Ryana kadrze Solo pojawiała się, ale na boisko już nie wyszła. Teraz jednak amerykanki prowadzi Pia Sundhage i Solo powinno powstrzymać się od komentarzy i walczyć o miejsce w składzie na Igrzyska w Pekinie. Niezależnie od tego czy uda jej się odzyskać utracony status w reprezentacji, na miejsce w wyjściowym składzie mojego zespołu może spokojnie liczyć. 27-letnia bramkarka wygląda bowiem niemal tak dobrze, jak broni.



bazyl


























