Alko-gra PoBandzie: Chorwacja - Niemcy i Austria - Polska
Rafal Michalowski / AGENCJA GAZETA
Euro wciąż nie ma zamiaru się skończyć i druga runda rozgrywek grupowych zaczęła się już pełną gębą. Nasze gęby niestety są przepite, a wątroby tak opuchnięte, że aż ciężko się schylać, ale wciąż nie rezygnujemy. Wiemy, że nawet jeśli uda nam się w czasie tych mistrzostw zejść z łez padołu, właściciele okolicznych sklepów monopolowych ufundują nam uroczy nagrobek. Dziś po raz drugi gra ''grupa polska''. Niestety jak zwykle nazywana tak tylko przez Polaków.
Chorwacja - Niemcy
Co pić: Z obiema drużynami łączy nas tradycja ciężkich potyczek. Zwłaszcza z Niemcami - Cedynia (dużo straconych wojów), Psie Pole (jak wyżej), Grunwald (dużo straconych braci Litwinów, na plus dwa niezłej jakości miecze) i tak aż do połowy XX wieku. Nie lepiej było z Chorwatami - Rijeka (1-2), Osijek (1-4), Split (0-0) i Wolfsburg (1-0). Niemcy eksportują świetne samochody, a importują świetnych piłkarzy (Podolski, Klose, Kuranyi, Gomez, Odonkor, Neuville, Trochowski). Chorwaci eksportują świetnych piłkarzy (vide ekipa z mundialu 98) i importują dużo mniej świetnych niemieckich turystów. Solidarność z braćmi Słowianami nakazuje mi jednak powiedzieć jedno słowo: grappa. To znaczy wódka z winogron, jakby ktoś nie wiedział.
1. strzał. Pijemy już przy hymnach, żeby nerwy trochę zeszły. W ostatecznym rachunku ten jeden kieliszek nie zrobi nam różnicy. Wynik tego meczu może ją zrobić i to nie tylko nam.
2. strzał. Walimy po raz kolejny, gdy komentatorzy będą uparcie twierdzić, że w papierach Podolskiego i Klose figurują imiona ''Mirosław'' i ''Łukasz''. Zanim się nie nauczą, dla naszych wątrób może być już za późno.
3. strzał. Kiedy któryś z tych dwóch bez polskiej czcionki w imieniu wrzuci bramkę, a jeden z komentatorów/ekspertów/ludzi sprzątających w studiu powie, że nie jest to jednak zły turniej dla Polaków. Podwójny strzał, gdy według nich Polakiem okaże się być nawet Gomez.
4. strzał. Za każdym razem, gdy zacznie się nam wydawać, że Chorwatom przypomniało się, jak się gra w piłkę. Potem i tak okaże się, że to jednak mucha przeleciała przed telewizorem.
5. strzał. Idzie w obrót przy każdej niepewnej interwencji Lehmanna. Po meczu znów będzie tłumaczył, że piłka za szybka, murawa zbyt zielona, boisko za prostokątne... No tak, i ta mucha przed oczami.
6. strzał. Gdy Niemcy, którzy zdążą już wyjść na prowadzenie, zaczną grać w dziada z Chorwatami, a duch Otto Rehhagela będzie unosił się nad boiskiem. Część kibiców spróbuje ustrzelić go z pancerfausta (wiadomo już od dekad, że Niemcy zawsze noszą przy sobie pancerfausty).
7. strzał. Pijemy metodą na ''gwizdek końcowy''. Podnosimy kieliszek i staramy się wypić go jak najdokładniej w tym samym momencie, w którym sędzia odgwiżdże koniec meczu. Próbujcie, a będzie Wam dane.
Polska-Austria
Co pić: Tak, to mecz praktycznie o wszystko. Porażka oznacza, że dziś cały kraj będzie pijany. Zwycięstwo oznacza, że dziś cały kraj będzie pijany. Remis oznacza, że dziś cały kraj będzie pijany. Nie pić w taki dzień wódki to zdrada narodowa, która powinna być karana dożywotnim karnetem na mecze reprezentacji Grecji.
1. strzał. Pijemy, gdy o własne nogi zabije się pierwszy Austriak. Jeśli pierwszy zabiłby się Polak, wciąż udajemy, że był to zawodnik tych drugich, złych biało-czerwonych. Ewentualnie wyciągamy mu austriackie korzenie lub dziadka sprzedającego przed wojną hot-dogi na Ernst Happel Stadion.
2. strzał. Walimy, gdy na boisko wejdzie Ivica Vastić. Wprowadzenie bowiem, przy asyście pielęgniarza, 700-letniego napastnika będzie znaczyło, że już wysoko przegrywamy. Austriacki zabytek wchodzi na boisko tylko po to, by dodać Wiedniowi turystycznych atrakcji ku uciesze gawiedzi. Wiecie, Prater, Stephansdom, Pałac Schönbrunn, Vastić...
3. strzał. Gdy zacznie się wyliczanie polskich zawodników, którzy odpadli z powodu kontuzji. Zanim zdąży się wyliczanie wszystkich 38 milionów Polaków, którzy zamiast pojechać na Euro zostali w domu, zdążymy skończyć flaszkę.
4. strzał. Pijemy, modląc się do Matki Boskiej z Recife o zdrowie Rogera i ten magiczny artefakt, który daje mu +10 do dryblingów i błyskotliwych podań.
5. strzał. Po bramce wypracowanej/strzelonej przez Rogera. Guerreiro staje się największym hitem transferowym Polaków od czasów Stefana Batorego.
6. strzał. Po zwycięstwie Polaków. Pozostają szanse na awans do ćwierćfinału, alkoholowa odyseja trwa dalej, boję się, że zdąży przekształcić się w ''Odyseję kosmiczną 2001''. Od ilości odlotów, jakie zdążymy w tym czasie zaliczyć.
miszeffsky
Komentarze:
-
12.06.08, 15:43
macOk, tylko że mecze są po sobie - więc strzał numer 1 z meczu Polska - Austria będzie "szczałem nurme 8, hic!"
-
12.06.08, 17:02
ppzpiekne :D
-
12.06.08, 17:04
o.Normalnie zaczynam sie interesować sportem:)kto by pomyślał...:)
-
09.07.10, 20:33
EaVbjCGpBuNEZuN7JMfR0 mkotixiyyezb, [url=http://kderezzgxhnr.com/]kderezzgxhnr[/url], [link=http://qedzslrmyepa.com/]qedzslrmyepa[/link], fjfgznvihhxa.com/


























Dodaj swój komentarz: