Z Chorwacją wygramy. Albo przegramy. Możliwy jest też remis
Przed spotkaniem z Austrią sprawdzałem co byłoby, gdyby drugi mecz biało-czerwonych na Euro zamiast na Ernst Happel Stadion, rozegrał się na ekranie monitora. I okazało się, że po zastąpieniu trenerów procesorem, wielkiej różnicy by nie było. ''Euro 2004'' wywróżyła wynik, a ''Euro 2008'' jak będzie wyglądał początek pojedynku. Wprawdzie żadna z gier nie przewidziała rzutu karnego w doliczonym czasie, ale i tak do elektronicznej wróżki postanowiłem odwołać się także przed konfrontacją z Chorwatami.
Oto co przewidują oficjalne gry Mistrzostw Europy. Trzy, bo po godzinach walki udało się odrdzewić i uruchomić ''Euro 2000''. Pozostałe piłki (PESy, FIFy, i inne Actua Soccery) odpuszczam, gdyż symulację meczu z Chorwacją skończyłbym w okolicach finału Euro 2012. Jeśli macie ochotę, przetestujcie je sami i dajcie znać co wyszło - forum należy do Was.
Euro 2000
Początek to kopanina, ale po jakichś 10 minutach Polacy przypominają sobie, że to nie standardowy mecz o honor i przechodzą do ataku. Nie potrafią jednak skutecznie wykończyć akcji i groźniejsi są kontrujący Chorwaci, którzy jednak przegrywają pojedynki ze świetnie dysponowanym bramkarzem. W pierwszej połowie bez bramek.

Druga odsłona zaczyna się od huraganowych ataków biało-czerwonych. Kilka ładnych akcji i strzałów, z których jeden ląduje na poprzeczce. Chwilę później dośrodkowanie, polski napastnik wygrywa pojedynek główkowy i w 54 minucie jest 1:0.
Potem budzą się Chorwaci, ale nieźle gra polska obrona, a jak jej nie idzie, to tradycyjnie bramkarz pracuje na swoje bohaterstwo. Wydaje się, że będzie 1:0, ale w 90 minucie jeden z napastników przeciwnika pada w polu karnym i...
A chwilę potem

Zaraz po wznowieniu sędzia kończy mecz. Według archiwalnego ''Euro 2000'' z Chorwatami zagramy dobrze, ale w 90 minucie będziemy mieli deja-vu ze spotkania z Austrią i wynik drugiego meczu w grupie będziemy mieli głęboko.... na dnie walizek w które możemy się pakować.
Euro 2004
Od początku Polacy przeważają, ale kreatywności pod polem karnym rywali mają tyle, co Titanic udanych rejsów. Chorwaci skutecznie się bronią i po pierwszych 45 minutach bramek nie ma. Wraz z początkiem drugiej połowy nasi przypominają sobie, że walczą o awans, a rywale, że walczą o brak kontuzji przed ćwierćfinałami. Kilka dobrych akcji biało-czerwonych i po pięknym, technicznym uderzeniu piłka ląduje w bramce. Gdyby na podorędziu był Jacek Gmoch z zaczarowanym ołówkiem, rozrysowałby to tak:

Od 62 minuty Polacy prowadzą więc 1:0, a 120 sekund później wykonują rzut rożny. Chorwaccy obrońcy myślami są już w 1/8 finału, bo piłką zupełnie się nie interesują. Przez nikogo nie niepokojona futbolówka przelatuje przez pole karne, trafia pod nogę jednego z Polaków, który kieruje ją do pustej bramki. Oddajmy głos wirtualnemu Jackowi Gmochowi:

Potem Chorwaci unoszą się ambicją. Na jakieś 10 sekund. Końcówka znów dla Polaków, ale bez wymiernych efektów.

''Euro 2004'' przewiduje więc, że Chorwaci przejdą koło meczu, a biało-czerwoni zwyciężą, zachowując szanse na awans. Kowalami naszego losu będą Austriacy i Niemcy.
Euro 2008
Według gry, w której Mariusz Lewandowski jest brunetem z bujną czupryną nasi, jak z Austrią od początku dają się zdominować. Kolejne ataki Chorwatów rozbijają się jednak o szczelną polską obronę. Powtarzam: SZCZELNĄ POLSKA OBRONĘ. Niestety, nic poza defensywą nie daje znaków życia. W końcu w 34 minucie po pięknym uderzeniu z 15 metrów pada gol dla liderów grupy B. Oto najlepszy komentarz

Do końca pierwszej połowy nie dzieje się nic ciekawego, za to druga to nieśmiałe ataki Chorwatów. Po jednym z nich, koło 55 minuty, idzie kontra, a piłka ląduje na połowie rywali. Nie opuszcza jej już praktycznie do końca meczu. Polacy cisną i wdzierają się do bramki przeciwnika drzwiami i oknami. Skutecznie zamkniętymi. Chorwaci gdy mają piłkę, zachowują się, jakby trenował ich Rehhagel, a nasi jakby naczytali się początku ''Reduty Ordona''. Wprawdzie przeprowadzają kilka ładnych akcji, ale nie mogą zrozumieć, że strzały prosto w bramkarza nie są wyjściem (no chyba że z turnieju). W końcu oblężenie chorwackiej bramki kończy sędzia, który gwiżdże po raz ostatni. Po raz ostatni dla Polaków na Euro 2008.

Zdaniem ''Euro 2008'' przegramy 1:0, ale z Chorwatami zagramy nieźle, a w drugiej połowie nawet bardzo nieźle. Niestety, napastników możemy zazdrościć nawet Portugalczykom i Czechom.
Poprzednia symulacja:
bazyl


























