AP/Martin Meissner
No to fazę grupową mamy za sobą. W meczu o wszystko rosyjski niedźwiedź pożarł trzy korony i gdyby ktoś mu zaserwował, to wchłonąłby ich jeszcze z pięć. Tymczasem grający o honor mistrzowie Europy dostarczyli przeciwnikowi kolejnego kompletu punktów. No cóż, tym razem znów jest na co narzekać.
Grecy. Największa porażka tych mistrzostw. Niby każdy wiedział czego się po Helladzie spodziewać, ale to co zrobili zawodnicy Rehhagela i tak jest dla mnie przegięciem. Obrońcy tytułu wywalczyli całe zero punktów i jedną bramkę. W dodatku jedynego gola zdobyli z grającymi o nic rezerwami Hiszpanii. Może się łudziłem, ale miałem nadzieję, że Grecy pokażą, iż oglądanie ich w akcji nie jest karą za całokształt twórczości gatunku ludzkiego. Najwyraźniej boleśnie się myliłem, a kara ta była wyjątkowo dotkliwa.
Buty Hajty. Podobno Bożydar Iwanow nie założył wczoraj okularów, aby móc wymrugać morsem do ludzkości wiadomość o treści: ''odwalcie się od moich skarpetek i pepegów. Patrzcie co Tomasz Hajto ubrał do garniaka''. Miał rację - hajtowe białe adidasy nie dały szans skarpom i pepegom.
Bogowie. Ani Odyn, ani Zeus, ani nikt inny z panteonu nordyckich i greckich bóstw nie pomógł piłkarzom Hellady i Trzech Koron. Niestety, jak okazało się w ostatniej kolejce tylko oni byliby w stanie coś zdziałać, bo piłkarze efektownością i skutecznością zainteresowani specjalnie nie byli.
Henrik Larsson. Od kogo wymagać pociągnięcia drużyny, jeśli nie od faceta, który jest biegającą legendą. Niestety na Euro 2008 była to legenda niestrzelająca. A dziwne, bo bramki zdobywały nawet zabytki.
Szwedzi. Z kim przegrała reprezentacja Trzech Koron? Ze świetnie dysponowanymi Rosjanami? A może genialną myślą szkoleniową Guusa Hiddinka? Według mnie polegli w starciu z samymi Szwedami, którzy byli do tego stopnia przekonani o swej wyższości, że do teraz nie mają pojęcia co się stało.
Im więc dedykuję tę piosenkę - przypuszczalnie ostatni szwedzki akcent na Euro 2008.
bazyl


























