http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/_blank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/_blank.gif/i/obrazki/google_search/pbg-pobandzie.gif

Gazeta.pl > Po bandzie >  Newsy

Obciachy Euro - dzień piętnasty

Fot. Sergey Ponomarev AP

Wczorajszy wieczór był dziwny. Holenderska myśl szkoleniowa okazała się lepsza od holenderskich piłkarzy. Znowu. A my daliśmy się nabrać na rewelacyjną grę Oranje w grupie do tego stopnia, że zapomnieliśmy, iż na każdym turnieju drużynie zdarza się słabszy mecz. A jeśli po drugiej stronie jest Guus ''Ulubieniec komputerów'' Hiddink to na pewno to wykorzysta. Dzięki temu jesteśmy wkurzeni. Oto tego główne tego powody:

 

Dośrodkowania ze skrzydeł Holendrów. Jakie dośrodkowania ze skrzydeł? Te, które będą w najbliższym ''Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie''.

 

Strzały Sneijdera. Podobno jakby dodać odległość o jaką kolejne jego strzały mijały bramkę Rosjan, to dałoby się dwa razy okrążyć Ziemię.

 

Marco van Basten. Trzymaliśmy wszystkie kciuki, żeby krytyka, jaką Johan Cruyff wygłaszał po adresem selekcjonera Oranje okazała się celna niczym dośrodkowania Krzynówka. Po meczu z Rosją obawiamy się, że nestor holenderskiej piłki miał rację, ale wciąż boimy się to otwarcie przyznać.

 

Bazyl i Miszeffsky. Kibicowaliśmy Polakom, Rumunom, Szwedom, nie-Niemcom zwanym tym razem Portugalczykami, Bilicowi i Holendrom. Teraz chyba chyba zaczniemy pisać peany na temat catenaccio i kupimy sobie koszulki z napisem ''Viva calcio italiano'' - może to zdoła uratować do teraz wspieranych przez nas mentalnie  Hiszpanów.

 

Strzały Sneijdera. Bo raz je zjechać to za mało. Wiemy, że holenderski rozgrywający jako jedyny próbował wziąć ciężar gry na siebie, jednak zdecydowanie tego balastu nie udźwignął, uznając, że trafianie w bramkę jest co najmniej przereklamowane.

 

Edwin van der Sar. Obciachem jest nie jego postawa (nie śmielibyśmy go krytykować, tak samo jak odmówić chwili namiętności Salmie Hayek), ale to, że Edwina w bramce Oranje być może już nie zobaczymy. Niestety ostatni niedobitek ze złotej generacji holenderskiego futbolu lat 90. nie zdobędzie już raczej żądnego reprezentacyjnego trofeum, a jego być może pożegnalny ''pomarańczowy'' mecz zostawia pewien niesmak. Nie jednak z powodu postawy będącego z życiowej formie bramkarza, ale jego kolegów, którzy całkowicie ignorowali van der sarowe wysiłki. Analogie z Borucem jak najbardziej pożądane.

 

Wszyscy Holendrzy. Miało być radośnie i pomarańczowo, a było szaro, ponuro, wódkowo i jakoś tak rosyjsko. Dzięki, udało się wam zepsuć nam wieczór.

 

Dośrodkowania ze skrzydeł Holendrów. Przepraszamy, jednak udało nam się je sobie przypomnieć. Teraz żałujemy.

 

bazyl & miszeffsky

 

G.pl
poleca
Laska dnia: Raffaella Fico

Laska dnia: Raffaella Fico

Nieuchronnie zbliża się...

Nagie zapaśniczki wracają

Nagie zapaśniczki wracają

Na PoBandzie kochamy...

Laski na US Open

Laski na US Open

No i ostatni...

Najładniejsze polskie dziennikarki sportowe

Najładniejsze polskie dziennikarki sportowe

Przedstawiliśmy już całe...

Agnieszka i Urszula Radwańskie nago?

Agnieszka i Urszula Radwańskie nago?

Wczoraj, podczas męskiego...

Nagie igrzyska

Nagie igrzyska

Ciągle odliczamy dni do...

Laska dnia: Sara Carbonero

Laska dnia: Sara Carbonero

W trakcie trwającego w RPA...