Co pić? Zobaczymy dziś a dwa mecze - niczym na Euro. Stawka jest jednak znacznie niższa, a jutro piątek i trzeba wstać do pracy. Nie ma więc co ryzykować, że nabędziemy kaca oglądając jak nasi męczą się z wirtuozami futbolu oderwanymi od pielenia ogródków. Stawiamy więc na piwo.
Rozbiegowe piwo. Za to, żeby nasi nie zlekceważyli rywali. Aby dać im dobry przykład dziś nie będzie picia, pod to, że przeciwnicy pytają się co to jest to białe, okrągłe na środku albo chcą wymienić się koszulkami jeszcze przed meczem, żeby szybko je sprzedać i kupić sobie buty. Dowcipy o klepiskach i pasących się na boisku krowach też sobie odpuszczamy.
Lech Poznań - Chazar Lenkoran
1 piwo. Wspomniałem, że niczym na Euro mamy dziś dwa mecze. Pijemy więc za to, by kolejnym podobieństwem do Mistrzostw Europy nie był słaby występ polskich piłkarzy.
Niespodzianka - Chazar to klub z Azerbejdżanu. Kto pierwszy poda stolicę tego państwa pije dziś za darmo, bo reszta stawia mu przez cały wieczór.
Poprawna odpowiedź.
2. piwo. Gdy komentatorzy zaczną tłumaczyć, że nasi nie grają słabo, tylko to różnice w przygotowaniu do sezonu, a piłkarska Europa poszła do przodu i azerskie kluby razem z nią, blablabla. Jeśli one poszły do przodu, to dlaczego my stoimy? Jeśli Lech gra dobrze, to pijemy kiedy komentatorzy z kolei zaczną przypominać pucharowe wyczyny Wisły i Groclinu.
3 piwo. Za atak Lecha, czyli formację o którą raczej martwić się nie trzeba. Od razu też za to, co łączy Kolejorza z Celtikiem Glasgow, czyli dziurawą obronę. W dodatku poznaniacy nie mają w bramce Boruca, więc nasze alkoholowe wsparcie z pewnością się im przyda.
4. piwo. Za liczby 3 i 8. Na Azerów biało-czerwoni trafili zarówno w eliminacjach do ostatnich Mistrzostw Świata, jak i Europy. W Baku wygrywaliśmy 3:0 i 3:1. Z kolei powiązania personalne wskazują na 8:0. Taki wynik padł w Warszawie w 2005, a szczęśliwym bramkarzem był stojący między słupkami Chazara Dmitri Kramarenko. Równie wysoko Franciszek Smuda rozniósł Nefczi Baku, z tym że wtedy trener Lecha szkolił graczy Widzewa.
5. piwo. Za zwycięstwo i to, aby rewanż był tylko formalnością. Bo bez jaj - może i z polską piłką jest źle, ale porażka z azerskimi tytanami futbolu byłaby prawdziwym dramatem.
Legia Warszawa - FK Homel
6. piwo. Za dobre pucharowe tradycje - Lech ma na koncie między innymi wyeliminowanie Panathinaikosu i zaciętą walkę z Barceloną. Legia wyszła z grupy w Lidze Mistrzów. Fajnie byłoby wrócić do tych czasów, gdy to my sprawialiśmy niespodzianki, a nie sprawia się niespodzianki nam i zostajemy kolejnymi ofiarami potęg pokroju Tereka Grozny, Dinama Tbilisi czy Valerengi Oslo.
7. piwo. Żeby kibicom nie zachciało się robić replaya z meczu z Vetrą Wilno. Lepiej odpaść nawet po słabej grze niż kompromitującym występie kiboli.
8. piwo. Za Turków. A propos porównań z Euro, to tak jak piłkarze znad Bosforu, tak dziś Legia walczyć będzie w dość okrojonym składzie. Wśród wojskowych zabraknie Wawrzyniaka, Edsona, Grzelaka. Pod znakiem zapytania stoi występ Chinyamy, a Roger może nie zagrać by nie spadła jego wartość na rynku transferowym. Gracze Fatiha Terima radzili sobie mimo znacznie poważniejszych strat w ludziach, więc trzeba brać z nich przykład.
9. piwo. Jeśli z boiska wieje nudą, to żeby zdarzyło się coś zabawnego (wyczyny kibiców nie są zabawne - patrz 7. piwo). Jeśli jest ciekawie, to za to, żeby ciekawie było dalej.
10. piwo. Na koniec dla odmiany za złe tradycje, a konkretnie ich przełamanie. Klub z Polski jeszcze nigdy nie wyeliminował drużyny z Białorusi. Ten sezon zaczął się od fatalnego w wykonaniu Cracovii dwumeczu z Szachtiorem Soligorsk. Czas w końcu na jakąś odmianę, bo nie będzie Białorusin pluł nam w twarz ni drużyn nam eliminował.
bazyl
Dodaj swój komentarz: