AP/THOMAS KIENZLE
Zaczęły się pekińskie igrzyska. O co będzie w nich chodzić, staraliśmy się Wam po krótce wytłumaczyć. Jeśli jednak ktoś nie rozumie jeszcze idei PoBandzie, teraz wyjaśniam: jedyne, co interesuje nas oprócz sportu, a czasem nawet bardziej niż sport, to kobiety. I to też w dużej mierze pod kątem tego arcyciekawego zagadnienia analizować będziemy chińską imprezę. Jako że serwis bustedcoverage.com umieścił w sieci swoją listę najbardziej przerażających kobiet, jakie się na Igrzyskach pojawią, nie mogliśmy sobie odpuścić stworzenia swojej własnej wersji takiego rankingu. Oto i ona, a w zasadzie one - pekińskie olimpijki, które balibyśmy się spotkać.
Cheryl Haworth

Cheryl jest w porządku - interesuje się sztuką, jeździ oldskulowym Lincolnem i ma duże poczucie humoru. Ale jak na boga nie bać się kobiety, która podnosi ponad 135 kilo, czyli tyle ile waży cały zespół autorski PoBandzie razem ze swoim sprzętem komputerowym?
Olha Korobka

Pan Korobka jest Ukraińcem. Wielkim, silnym Ukraińcem. To znaczy, że najpierw zmusiłby nas, żebyśmy z nim pili, a potem przegryzłby nami kolejną flaszkę.
Laure Manaudou

Jednym się podoba, innym niespecjalnie. Ci pierwsi w zakładach zamkniętych nie mają dostępu do Internetu, więc podrzucony na pływalnię w pudełku po pizzy brat Amelie Mauresmo znajduje się w tym zestawieniu. Najbardziej przerażająca wizja - próba ucieczki przed nasterydowaną Laure w wodzie.
Jej rozbierane zdjęcia tu.
Maria Mutola

Reprezentantka Mozambiku ma już 36 lat, ale wciąż nie pozostaje bez szans na medal w biegu na 800 metrów. Jak to pisałem o niej kiedyś na PoBandzie - może nie jest już szybsza od pocisku artyleryjskiego, ale z całą pewnością wciąż potrafiłaby go zgryźć w zębach.
Swietłana Fieofanowa

Ukłon w stronę kolegi Bazyla, który twierdzi, że od lat ma koszmary z Fieofanową w roli głównej. Isinbajewa to Jasna Strona Mocy rosyjskich skoków. Feofanowa to Gwiazda Śmierci.
Ana Ivanovic

Totalnie idealna i przez to przerażająca. Gdyby kiedykolwiek odezwała się do nas, najprawdopodobniej zemdlelibyśmy i obudzili się dopiero po dziesięciu latach. Znając nasze szczęście - w uścisku Marii Mutoli.


























