Co pić? Dziś pijemy na Owsiaka, czyli pijta co chceta, a w zasadzie, co
mata. Jeżeli przyjdzie Wam taka ochota możecie na przykład pokombinować z
chińskimi specyfikami. Testowania ichniego odpowiednika autowidolu jednak nie polecamy.
Pewnych zasad trzeba przestrzegać, więc chociaż chcielibyśmy pić już nad ranem, w rytm piłki odbijanej przez walczące w eliminacjach siatkarki plażowe, to ze wspólnym łojeniem czekamy. Ruszamy wraz z chyba najciekawszym dziś ''niemedalowym'' wydarzeniem, czyli meczem koszykarzy USA z gospodarzami, co według naszych obliczeń zacznie się o 16:15.
1. cokolwiek. Na początek by ktoś powiedział Amerykanom, że ci mali żółci kolesie (bo
tego dużego pewnie kojarzą) to nie chłopcy do podawania piłek. W Korei nikt nie powiedział o tym naszym piłkarzom i wiemy co z tego wyszło, a Amerykanie do wpadania w samouwielbienie nie potrzebują wielokrotnego złotego medalisty w hurraoptymizmie - Jerzego Engela.
2. cokolwiek. Gdy nagle wszystko w mieszkaniu zacznie się trząść i będziecie pewni, że to apokalipsa lub w najlepszym przypadku trzęsienie ziemi. Spokojni, to tylko 1.3 mld Chińczyków jednocześnie tupie, klaszcze i krzyczy ''YAO! YAO!''.
3. cokolwiek. Gdy Chińczycy udowodnią gwiazdkom z NBA, że muszą być drużyną, bo żaden z nich w pojedynkę tego meczu nie wygra. Na tę okoliczność LeBrony, Dwayne'y i inni ludzie nazwani na cześć steku, powinni puścić sobie ten filmik
4. cokolwiek. Zanim amerykańscy geniusze zorientują się, że ten wielki Chińczyk nie tylko jest podobny do ich kumpla z ligi, ale to jest ich kumpel z ligi. Ale zanim to się stanie, możemy zdążyć obalić też cokolwiek
nr 5. W końcu Yao nie będzie miał na sobie koszulki Houston Rockets.
6. cokolwiek. Kiedy zawodnicy Coacha K. wezmą się w końcu do roboty i udowodnią czemu to oni rocznie zarabiają więcej niż cała prowincja, z której pochodzi dowolny z chińskich zawodników.
7. cokolwiek. Myśląc jak wyglądałoby nazwisko rzeczonego trenera Krzyzewskiego zapisane w chińskim alfabecie i czemu bardziej jak schemat podziemnych fortyfikacji w Kaszmirze niż cokolwiek innego.
8. cokolwiek. Pijemy, zastanawiając się, jak ma się do poziomu obu drużyn polska reprezentacja. Zawsze jednak możemy się pocieszać, że chińska koszykówka też kiedyś stała na
niskim, dosłownie, poziomie.
9. cokolwiek. Za zdrowie Yi Jianliana , nowego zawodnika New Jersey Nets, który cały swój poprzedni, debiutancki sezon spędził w Milwaukee Bucks. Piszemy to, bo Wy, podobnie jak my i komentatorzy, którzy zdążyli do tego czasu wspomnieć już 892749823 o Yao Mingu, zapewne o nim zapomnieliście. W czasie następnego mecz proponujemy Jianlianowi wyjść na parkiet w koszulce z napisem ''Ja też gram w NBA''. Przypuszczalna reakcja kibiców i dziennikarzy? ''Jasne, jasne, każdy wysoki Chińczyk tak mówi''.
Mecz kończy się koło 18:00, a nasi dzielni ekstraklasowcy ruszają do boju o 19:00. Lukę tę można wykorzystać, aby wytoczyć się na spacer lub obejrzeć Brainiaka na Discovery Science. W przypadku wyboru opcji numer dwa pijemy, gdy coś wybuchnie lub pokażą
profesor Myang Lee.
Górnik Zabrze - Ruch Chorzów i Arka Gdynia - Jagiellonia Białystok
1. cokolwiek. Prawdopodobnie przed chwilą obejrzeliście najlepszych koszykarzy świata i najbardziej zdeterminowanych koszykarzy świata. Za moment zobaczycie najbardziej przeciętnych piłkarzy świata. Na początek trzeba więc napić się za możliwie bezbolesny powrót do ligowej rzeczywistości znad Wisły i żeby zawodnicy zaczęli się ruszać trochę szybciej.
2. cokolwiek. Gdy ktoś potknie się o piłkę, skręci kostkę na nierównej murawie albo dośrodkuje 58 m. nad bramką albo zdarzy się coś, co tak w polskiej piłce kochamy.
3. cokolwiek. Kiedy z powodu wypitej ilości ............ (tu wstaw nazwę tego, co piłeś) będziesz święcie przekonany, że Arka i Jaga mają identyczne - niebiesko-czerwono-żółte stroje, w pasy pionowe i poziome jednocześnie.
4. cokolwiek. Kiedy uświadomimy sobie, że gdyby w ekstraklasie grali na si pływacy, a na olimpiadzie pływali nasi piłkarze, większej różnicy tak naprawdę by to nie zrobiło.
5. cokolwiek. Kiedy obserwując sytuację na boisku, pomyślimy o tym, że wciąż mamy szanse na polski klub w Lidze Mistrzów. Lidze Mistrzów, hahahaha Choć żeby nie było - w starciu z Barcą kibicujemy Wiśle.
6. cokolwiek. Gdy pomyślimy, że kiedyś faktycznie grywaliśmy w Lidze Mistrzów, a nawet w finałach europejskich pucharów (vide Górnik i finał Pucharu Zdobywców Pucharu w roku 1970). Z drugiej strony dalecy jesteśmy od idealizowania przeszłości. Kiedyś chleb kosztował 10 000 złotych, a rockmani wyglądali
tak.
7. cokolwiek. Pod to, że niestety po oglądaniu ekstraklasy nic się nie skończy. Jutro też będziemy skazani na polskich sportowców, którym
przeszkadzają stroje, warunki atmosferyczne i zbyt duża ilość Chińczyków w Chinach. Igrzyska trwają.
bazyl & miszeffsky
Dodaj swój komentarz: