Alko-gra PoBandzie: Legia Warszawa - FK Moskwa. Lech Poznań - Grasshoppers Zurych
TADEUSZ ROLKE / AGENCJA GAZETA
Nie wiemy, czy mamy teraz większego kaca po wypitym alkoholu czy po grze wiślaków. Jednak ''najbardziej leniwy pogrom w historii futbolu'', jak to nazwał wczorajszy mecz jeden z nas (drugi nie protestował, bo spał) na szczęście już za nami, a dziś nowy dzień. I na całe szczęście Grasshoppers i FK Moskwa to nie Barcelona, a Stilić, Rengifo i Chinyama to nie Paweł Brożek, choć nie wiemy czy się z tego drugiego akurat cieszyć. Czy jednak się cieszyć będziemy czy nie, jedno jest pewne - coś przy tym wypijemy.
Co pić: Z chęcią pozostalibyśmy jak każe tradycja przy meczach Polaków, w dodatku z rosyjską drużyną, przy polskiej wódce, ale nasze wątroby protestują. Obawiamy się, że protest przekształci się w strajk włoski, zaczną pracować bardzo wolno i po dzisiejszych spotkaniach wytrzeźwiejemy w okolicach Gwiazdki. Dlatego też, w ramach akcji ''Kibicuj kulturalnie'' pijemy jakieś niezłe wino w przyzwoitej cenie, na przykład Domaine de Fresquet Cabernet Sauvignon rocznik 2003, choć tak naprawdę wybór należy do was.
Legia Warszawa - FK Moskwa
1. kieliszek. Pijemy pod to, że w kadrze FK Moskwa znajduje się oficjalnie aż 48 zawodników, co wystarczyłoby na ludziowe wyekwipowanie dwóch naszych Legii i jeszcze zostałoby trochę dla jednej innej. Nie zmienia to jednak faktu, ze i tak Michael Phelps je więcej niż wszyscy gracze z Moskwy razem wzięci.
2. kieliszek. Za to, aby komentatorzy byli dziś w takiej formie, jak wczoraj Maciej Iwański - ''Tych piłkarzy poznają państwo nawet z zamkniętymi oczami''. Znaczy jak? Po zapachu?
3. kieliszek. Pijemy, żeby się uspokoić, jak zobaczymy Maxiego Lopeza. Tak, to ten sam, który grał wcześniej w Barcelonie. Wczorajszy koszmar wraca.
4. kieliszek. Za Mariusza Jopa - jeśli zagra tak, jak na Euro, to Legia może powoli myśleć o tym, w jakich strojach zagrać w starciach grupowych. No chyba, że jej piłkarze postanowią także skopiować od kadrowiczów skuteczność.
5. kieliszek. Gdy strzał odda lub na kogoś wydrze się Piotr Rocki. Ten piłkarz całym swym jestestwem zawsze budził w nas spore pokłady sympatii. I jeszcze ta budząca pozytywne skojarzenia ksywa.
Lech Poznań - Grasshoppers Zurych
1. kieliszek. Za Lecha. Jesteśmy strasznymi optymistami i nie wierzymy, żeby wielkopolski klub wyeliminowała drużyna, w której największymi gwiazdami są goście o nazwiskach, jak bramkarze z dyskoteki na Ibizie (Ricardo Cabanas i Raul Bobadilla) oraz Demba Toure, jeden z tych Toure nie do końca piłkarsko udanych.
2. kieliszek. Za Semira Stilicia, na eksplozję talentu, którego wciąż czekamy. Jeśli ma to nastąpić, to nie ma lepszego momentu niż dziś. Z drugiej strony metafora z eksplodującym Bośniakiem nie do końca do nas przemawia. Albo inaczej, przemawia do nas aż za bardzo.
3. kieliszek. Kiedy Krzysztof Kotorowski znów spróbuje zapełnić kibicami gabinety kardiologiczne. Oby jego ewentualnie błędy były tak zaskakujące dla przeciwników, że pomyślą, iż są w ukrytej kamerze i nie strzelą bramki, aby nie dać się nabrać.
4. kieliszek. Za Franciszka Smudę. Bez powodu - po prostu go lubimy. W końcu Franz jest jedyny w swoim rodzaju.
5. kieliszek. Gdy usłyszymy jak poznańska publiczność śpiewa ''Pieśń o PZPN''. Z dwojga złego wolimy, aby skandowano to, niż ''C**j z pucharami, Kolejorz jesteśmy z wami''. Chociaż swoją drogą w ciągu lat oba hity zdążyły już się nam trochę znudzić.


























Dodaj swój komentarz: