Amerykański pływak powiedział, że zdobędzie w Pekinie osiem złotych medali i jak postanowił, tak zrobił. Trochę to frustrujące, że jeden 23-latek zdobył w Chinach więcej złotych medali niż nasza reprezentacja na tych i poprzednich igrzyskach łącznie. Serwis nextround.net znalazł jednak powody, dla których należy go lubić. Oto one, oczywiście pobandycko zmodyfikowane.
1. Jego ojciec to gliniarz. Michael to nie koleś, który świetnie pływa, bo całe dnie śmigał w przydomowym basenie wypełnionym wodą i dolarami. Papa Phelps pracował w policji w Maryland, a matka to dyrektorka szkoły. 12-krotny mistrz olimpijski jest więc jak każdy z nas. No z tym że znacznie bardziej utytułowany.
2. Wcina jak potłuczony. Phelps nie opycha się zdrowym żarciem, a jego dieta to koszmar dietetyka. Podejrzewam nawet, że przeciwnicy wolą trzymać się za nim w obawie, że z rozpędu pożre także ich.
3. Jest niepozorny. Oglądanie basenowego terminatora byłoby wkurzające, gdyby wychodząc z basenu wyglądał jak wymuskany model. No chyba, że wyglądałby tak.
4. Uważa, że uniwerek Ohio jest do dupy. No dobra, akurat ten argument średnio do mnie trafia, do Amerykanów jednak przemawia. No, może poza tymi z Ohio. Chociaż mam wrażeni, że University Of Michigan faktycznie jest fajniejsze.
5. Nosił diaboliczne owłosienie. Patrząc na takie foty Phelpsa można pomyśleć, ze to jego zły bliźniak. Niestety, dla tego, co Michael miał na twarzy, pływak zaprzyjaźnił się z golarką. Pokazał więc, że by poprawić rekord Marka Spitza nie potrzebuje zesłanego przez pana piekieł ryjowego dopingu, z którego 7-krotny mistrz z Monachium z lubością korzystał.
6. Lubi browary. To jedna z niewielu rzeczy, która łączy go z PoBandzie. Z tym, że my nie zostaliśmy złapani na prowadzeniu po pijanemu, a Phelps w 2004 tak. Od tego czasu jednak zmądrzał i poprawił kilkanaście rekordów.
7. Nie lubi Francuzów. W kontekście finału sztafety 4 x 100 metrów to trochę przesada. Gdyby jednak na ostatniej zmianie Jason Lezak nie wyprzedził minimalnie Alaina Bernarda, to Phelps uciekałby na widok każdego peugeota. A tak peugeoty mogą uciekać widząc go.
8. Chad Johnson wyzwał go na pływacki pojedynek. Sprawa jest poważna, bo to ten sam futbolista Cincinnati Bengals, który wygrał pojedynek sprinterski z koniem, woli jak mówi się na niego Ocho Cinco (85- jego numer po hiszpańsku) i generalnie wygląda zabawnie. Ciekawe czy potem wyzwie Usaina Bolta na wyścig na 100 metrów, karierę zakończy przegrywając zapaśniczy pojedynek z niedźwiedziem.
9. Ma ADHD. Phelpsa roznosi energia i pewnie w przedszkolu wcinał kredki. Jeśli jest taki pobudzony, to może jak znudzi mu się pływanie zbuduje kilka stadionów i autostrad?
10. Podobno zaliczył Amandę Beard. Szczerze mówiąc to w tym przypadku sympatię skutecznie wypiera zazdrość. Jeśli jednak tak było przed igrzyskami, to teraz może mieć naprawdę przerąbane.

bazyl



























Dodaj swój komentarz: