http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/_blank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/_blank.gif/i/obrazki/google_search/pbg-pobandzie.gif

Gazeta.pl > Po bandzie >  Newsy

Zemsta na sportowo: Pokonać Brytola

Jasne, że rywalizacja medalowa Chin z USA jest ciekawa. Jedni atakują przybyłymi z przyszłości dziećmi, drudzy przybyłym z innej planety Phelpsem. Dla mnie ciekawsza jest jednak walka rozgrywająca się za ich plecami. Walka, która trwa od ponad stu lat. Oto krótki wycinek długiej batalii dominium z metropolią, wielkiego poddanego z małym monarchą - Australii z Wielką Brytanią. Wszystko zaś przyprawione odrobiną historycznego pieprzenia.

 

W dużym skrócie można uznać, że Anglicy są dla Australijczyków tym, kim dla nas Niemcy/Rosjanie (wybierz bliższą Ci opcję). Innymi słowy historycznymi ciemiężcami, których obecnie lubimy, ale którym zawsze miło jest wbić szpilę, gdy tylko nadarzy się okazja. Mamy przy tym o tyle fajniej, że o zaborach i wojnach uczymy się już tylko w szkołach. Ludzie z krainy kangurów o swej kolonialnej przeszłości pamiętać muszą cały czas. Wciąż oficjalnie pozostają bowiem brytyjskim dominium, a głową państwa jest formalnie maskotka zwana królową. Musicie przyznać, że świadomość, iż przez lata rządził Wami i teoretycznie robi to do teraz, kraik mniejszy o ponad 7 400 000 km kw., może wkurzać. Nic więc dziwnego, że rywalizacja sportowa między Australijczykami i Anglikami zawsze była zażarta, a ci pierwsi, każde boiskowe starcie chcieli wykorzystać, jeśli nie do zemsty, to przynajmniej żeby się dowartościować. I nawet im to wychodzi.

 

W 1882 Australijczycy wygrali z Anglikami na ich gruncie w dziwnym wynalazku zwanym krykietem. W ''The Sporting Times'' pojawił się wtedy nekrolog mówiący, że angielski krykiet umarł, a jego prochy zostały spalone i zabrane do Australii. Wprawdzie był to żart, ale na jego cześć tę najbardziej prestiżową krykietową rywalizację nazwano The Ashes (prochy). Drugim polem na którym sportowa walka Australii z Wielką Brytanią żyje i ma się świetnie, jest rugby. W obu przypadkach kangury mają silne reprezentacje, ale sami Anglicy przyznają, że to w starciach z nimi gracze z Antypodów dostają nagle +50 do ambicji, co zawsze owocuje olbrzymimi emocjami i tonami połamanych kości (no przynajmniej w rugby).

 

Żadnej z tych dyscyplin popularnych nad Wisłą niczym sprzątanie po własnym psie, na igrzyskach nie ma. Nasi bohaterowie świetnie radzą sobie jednak bez nich, uważnie zaglądając w olimpijskie klasyfikacje medalowe i jarając się każdym tryumfem nad odwiecznym rywalem. Uwaga - historyczne pieprzenie: w 15 z 25 letnich igrzysk lepiej poszło Brytyjczykom. W latach 1896 - 1948 udało im się osiągnąć perfekcyjny bilans 11:0 i potężnie wkurzyć braci mniejszych z Antypodów. Od igrzysk w Helsinkach zaczęli jednak wesoło roztrwaniać zgromadzoną przez lata przewagę. Po tym jak Australijczycy byli lepsi na gościnnej fińskiej ziemi (1952), poszli za ciosem i patrzyli na metropolię z góry jeszcze na pięciu kolejnych igrzyskach. Potem role znów się odwróciły i w latach 1976 - 1988 wyżej sklasyfikowano Brytyjczyków. Seul był jednak ostatnim miejscem, gdzie byli lepsi. Barcelona, Atlanta, Sydney i Ateny należały do Australii (Sydney dość dosłownie).

 

Co z tych serii i historycznego pieprzenia wynika? Otóż to, że Australijczycy zainwestowali w szkolenie sportowców i przedigrzyskowe zbrojenia kupę kasy, co przyniosło wymierne efekty (byli wyżej aż w 10 z 15 ostatnich igrzysk). Rywalizacja o lepszą pozycję między oboma krajami jest zaś zażarta. To, jak traktują ją sportowcy, ładnie wyraził mistrz olimpijski z Aten, Brett Lancaster - Dla Australijczyka nie ma nic lepszego niż pokonać Brytola - stwierdził kolarz z Antypodów. Owo ''pokonanie Brytola'' jest jednak coraz trudniejsze. Anglia z przyległościami poszła bowiem do przodu, między innymi czerpiąc ile wlezie z metod szkoleniowych stosowanych w krainie kangurów. Dzięki temu naukowe prognozy wykazywały, że wymierne efekty widoczne będą już w Pekinie. Australijczykom wizja patrzenia na plecy Brytyjczyków po raz pierwszy od 20 lat średnio się spodobała. - Nasz arcyrywal zrobił olbrzymie postępy naszym kosztem - grzmiał prezydent Australijskiego Komitetu Olimpijskiego (AOC) John Coates. Na mówieniu się nie skończyło. Sportowców do wygrywania z Brytyjczykami motywowano finansowo. Gdy zaś Anglicy chcieli by ich pływaków trenował Australijczyk Alan Thompson, jego rodacy stanęli na głowie, aby samemu go zatrudnić. Brytyjczycy nie pozostawali dłużni. Ich związek pięcioboju nowoczesnego wystąpił do Sportowego Sądu Arbitrażowego z prośbą o odebranie Australijczykom miejsca przeznaczonego dla ich zawodnika i posłanie do Pekinu reprezentującego Wielką Brytanię Nicka Woodbridge'a. Wniosek rozpatrzono pozytywnie i Nick w kontrowersyjnych okolicznościach na igrzyska pojechał, a Alex Parygin, który miał reprezentować kangury, nie.

 

Australijsko - brytyjskie przytyki nie ustały także po rozpoczęciu igrzysk w Pekinie. Ministrowie sportu obu państw założyli się, który z krajów będzie wyżej w klasyfikacji medalowej. Co jest stawką zakładu i jak bardzo przerąbane będzie miał przegrany, nie wiadomo. Z kolei John Coasts zapytany czy świetna postawa angielskich pływaków w Wodnej Kostce zaskoczyła go, odparł że sprawili się całkiem nieźle jak na ludzi z kraju mającego mało basenów i mydła. Angielskie brukowce szybko zinterpretowały tę wypowiedź jako zarzucenie Brytyjczykom, że się nie myją. Do tego wszystkiego dobrze dopasowali się zawodnicy. W sportach drużynowych oba państwa zmierzyły się na razie tylko raz - w grupowym pojedynku hokeistów na trawie padł remis 3:3. Drugie starcie będzie miało miejsce w piątek, także w gorszej odmianie hokeja. Tym razem walczyć będą panie, a stawką jest 5 miejsce. Tam, gdzie rozgrywa się główna walka, lepsi są jednak Europejczycy, którzy obecnie prowadzą we wszystkich klasyfikacjach (klasyfikacja chińska zakłada różną wartość medali z poszczególnych kruszców, klasyfikacja amerykańska, że ważna jest liczba, a nie kolor, a klasyfikacja kanadyjska bierze pod uwagę bramki i asysty). Do zakończenia pekińskich zmagań pozostało jeszcze trochę czasu i dobrym pomysłem może być poświęcenie go na śledzenie rywalizacji Anglików z krajem, z którego niegdyś zrobili sobie więzienie, zamiast ekscytować się trzytysięcznym medalem zdobytym przez Chińczyka, który swą karierę zaczął i zapewne skończy w Pekinie.

 

Chiny to jednak dopiero preludium do tego, co będzie za cztery lata w Londynie. Anglicy, gdy tylko w 2004 otrzymali prawo organizacji igrzysk, zrobili to, co każdy olimpijski gospodarz, czyli zaczęli kombinować jak zgarnąć jak najwięcej krążków. Marzenia o pokonaniu Amerykanów mogą położyć na półkę zaraz koło planów ponownego opanowania Indii, odbudowy potęgi kolonialnej i przerobienia Beckhama z modela znowu na piłkarza. Na własnym gruncie z Australią wygrać jednak po prostu muszą. Ewentualna porażka byłaby bowiem potężnym ciosem wymierzonym idealnie w splot słoneczny brytyjskiej dumy. Takim, przy którym nawet brak awansu na Euro wydawałby się nic nieznaczącym potknięciem.

 

 

bazyl

Dodaj swój komentarz:

Komentarze:

  • 21.08.08, 16:06
    ja

    toś się postarał. nie wiem ilu czytelników pobandzie przebrnie przez artykuł, w którym nie ma przecież ani jednego zdjęcia półnagiej dziewuchy, ale może zarzucą Ci chociaż jakąś premią za skrupulatność ;)

  • 21.08.08, 18:20
    wow

    wow bardzo fajny artykuł! bez żadnych lasek!!! szok!

  • 22.08.08, 19:06
    jan_boruta

    Klasyfikacja kanadyjska, bueheh :D xD

  • 14.02.09, 06:47
    xhirhivg

    tlwKha gxexwkjegvnr, [url=http://ekxanxqakltj.com/]ekxanxqakltj[/url], [link=http://fnlwjvflmctr.com/]fnlwjvflmctr[/link], zqcavzseumzx.com/

  • 21.04.10, 09:37
    BvBqcUGVfBrJt

    GgFw6F dxphyqmidauv, [url=http://ctgwephnxckr.com/]ctgwephnxckr[/url], [link=http://gdlvuhmtlqms.com/]gdlvuhmtlqms[/link], betwvakuzfri.com/

G.pl
poleca
Najładniejsze polskie dziennikarki sportowe

Najładniejsze polskie dziennikarki sportowe

Przedstawiliśmy już całe...

Nagie zapaśniczki wracają

Nagie zapaśniczki wracają

Na PoBandzie kochamy...

Agnieszka i Urszula Radwańskie nago?

Agnieszka i Urszula Radwańskie nago?

Wczoraj, podczas męskiego...

O ja..., czyli cycki Simony Halep

O ja..., czyli cycki Simony Halep

Zapomnijcie o cyckach...

Nagie igrzyska

Nagie igrzyska

Ciągle odliczamy dni do...

Laska dnia: Sara Carbonero

Laska dnia: Sara Carbonero

W trakcie trwającego w RPA...