Zemsta na sportowo: Pokonać Brytola
W dużym skrócie można uznać, że Anglicy są dla Australijczyków tym, kim dla nas Niemcy/Rosjanie (wybierz bliższą Ci opcję). Innymi słowy historycznymi ciemiężcami, których obecnie lubimy, ale którym zawsze miło jest wbić szpilę, gdy tylko nadarzy się okazja. Mamy przy tym o tyle fajniej, że o zaborach i wojnach uczymy się już tylko w szkołach. Ludzie z krainy kangurów o swej kolonialnej przeszłości pamiętać muszą cały czas. Wciąż oficjalnie pozostają bowiem brytyjskim dominium, a głową państwa jest formalnie maskotka zwana królową. Musicie przyznać, że świadomość, iż przez lata rządził Wami i teoretycznie robi to do teraz, kraik mniejszy o ponad 7 400 000 km kw., może wkurzać. Nic więc dziwnego, że rywalizacja sportowa między Australijczykami i Anglikami zawsze była zażarta, a ci pierwsi, każde boiskowe starcie chcieli wykorzystać, jeśli nie do zemsty, to przynajmniej żeby się dowartościować. I nawet im to wychodzi.
Żadnej z tych dyscyplin popularnych nad Wisłą niczym sprzątanie po własnym psie, na igrzyskach nie ma. Nasi bohaterowie świetnie radzą sobie jednak bez nich, uważnie zaglądając w olimpijskie klasyfikacje medalowe i jarając się każdym tryumfem nad odwiecznym rywalem. Uwaga - historyczne pieprzenie: w 15 z 25 letnich igrzysk lepiej poszło Brytyjczykom. W latach 1896 - 1948 udało im się osiągnąć perfekcyjny bilans 11:0 i potężnie wkurzyć braci mniejszych z Antypodów. Od igrzysk w Helsinkach zaczęli jednak wesoło roztrwaniać zgromadzoną przez lata przewagę. Po tym jak Australijczycy byli lepsi na gościnnej fińskiej ziemi (1952), poszli za ciosem i patrzyli na metropolię z góry jeszcze na pięciu kolejnych igrzyskach. Potem role znów się odwróciły i w latach 1976 - 1988 wyżej sklasyfikowano Brytyjczyków. Seul był jednak ostatnim miejscem, gdzie byli lepsi. Barcelona, Atlanta, Sydney i Ateny należały do Australii (Sydney dość dosłownie).
Australijsko - brytyjskie przytyki nie ustały także po rozpoczęciu igrzysk w Pekinie. Ministrowie sportu obu państw założyli się, który z krajów będzie wyżej w klasyfikacji medalowej. Co jest stawką zakładu i jak bardzo przerąbane będzie miał przegrany, nie wiadomo. Z kolei John Coasts zapytany czy świetna postawa angielskich pływaków w Wodnej Kostce zaskoczyła go, odparł że sprawili się całkiem nieźle jak na ludzi z kraju mającego mało basenów i mydła. Angielskie brukowce szybko zinterpretowały tę wypowiedź jako zarzucenie Brytyjczykom, że się nie myją. Do tego wszystkiego dobrze dopasowali się zawodnicy. W sportach drużynowych oba państwa zmierzyły się na razie tylko raz - w grupowym pojedynku hokeistów na trawie padł remis 3:3. Drugie starcie będzie miało miejsce w piątek, także w gorszej odmianie hokeja. Tym razem walczyć będą panie, a stawką jest 5 miejsce. Tam, gdzie rozgrywa się główna walka, lepsi są jednak Europejczycy, którzy obecnie prowadzą we wszystkich klasyfikacjach (klasyfikacja chińska zakłada różną wartość medali z poszczególnych kruszców, klasyfikacja amerykańska, że ważna jest liczba, a nie kolor, a klasyfikacja kanadyjska bierze pod uwagę bramki i asysty). Do zakończenia pekińskich zmagań pozostało jeszcze trochę czasu i dobrym pomysłem może być poświęcenie go na śledzenie rywalizacji Anglików z krajem, z którego niegdyś zrobili sobie więzienie, zamiast ekscytować się trzytysięcznym medalem zdobytym przez Chińczyka, który swą karierę zaczął i zapewne skończy w Pekinie.
Chiny to jednak dopiero preludium do tego, co będzie za cztery lata w Londynie. Anglicy, gdy tylko w 2004 otrzymali prawo organizacji igrzysk, zrobili to, co każdy olimpijski gospodarz, czyli zaczęli kombinować jak zgarnąć jak najwięcej krążków. Marzenia o pokonaniu Amerykanów mogą położyć na półkę zaraz koło planów ponownego opanowania Indii, odbudowy potęgi kolonialnej i przerobienia Beckhama z modela znowu na piłkarza. Na własnym gruncie z Australią wygrać jednak po prostu muszą. Ewentualna porażka byłaby bowiem potężnym ciosem wymierzonym idealnie w splot słoneczny brytyjskiej dumy. Takim, przy którym nawet brak awansu na Euro wydawałby się nic nieznaczącym potknięciem.
bazyl
Komentarze:
-
21.08.08, 16:06
jatoś się postarał. nie wiem ilu czytelników pobandzie przebrnie przez artykuł, w którym nie ma przecież ani jednego zdjęcia półnagiej dziewuchy, ale może zarzucą Ci chociaż jakąś premią za skrupulatność ;)
-
21.08.08, 18:20
wowwow bardzo fajny artykuł! bez żadnych lasek!!! szok!
-
22.08.08, 19:06
jan_borutaKlasyfikacja kanadyjska, bueheh :D xD
-
14.02.09, 06:47
xhirhivgtlwKha gxexwkjegvnr, [url=http://ekxanxqakltj.com/]ekxanxqakltj[/url], [link=http://fnlwjvflmctr.com/]fnlwjvflmctr[/link], zqcavzseumzx.com/
-
21.04.10, 09:37
BvBqcUGVfBrJtGgFw6F dxphyqmidauv, [url=http://ctgwephnxckr.com/]ctgwephnxckr[/url], [link=http://gdlvuhmtlqms.com/]gdlvuhmtlqms[/link], betwvakuzfri.com/



























Dodaj swój komentarz: