LEHTIKUVA/LEHTIKUVA
Igrzyska się skończyły, wytypowaliśmy już swoich herosów pekińskich zmagań i obciachowo je podsumowaliśmy. Tymczasem w cieniu olimpijskiej młócki odbywały się zawody bardziej PoBandzie niż samo PoBandzie. I teraz, kiedy miliony Chińczyków i ich tysiące medali zniknęły wreszcie z naszych telewizorów, możemy poświęcić im trochę miejsca. Z naciskiem jednak mimo wszystko na ''trochę''. Chodzi o mistrzostwa świata w grze na wyimaginowanej gitarze.
W piątek, kiedy ludzkość przeżywała między innymi półfinały pekińskiego turnieju piłki wodnej i zawody w pływaniu synchronicznym, w fińskim Oulu odbył się turniej, którego stawką był tytuł światowego dominatora w air guitar. Samą dyscyplinę polecamy Zczubakom do tego zestawienia. O ile w jedzeniu pączków na czas moglibyśmy przegrać z Januszem Wojnarowiczem albo fryzurą Leszka Blanika, o tyle w air guitar jesteśmy bezbłędni. Podobno.
A tak w Oulu grał w tym roku czempion - Craig "Hot Lixx Hulahan" Billmeier.
Air guitar fajne, jednak i tak jesteśmy zwolennikami klasycznego drewnianego kawału wiosła. Podobno bardziej działa na kobiety.

PS. Jeśli gimnastyka artystyczna może być sportem, to air guitar też. Dwa razy.


























