http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/_blank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/_blank.gif/i/obrazki/google_search/pbg-pobandzie.gif

Gazeta.pl > Po bandzie >  Newsy

Z cyklu "Kobiety, Knajpy i Kokaina": Paul Gascoigne

Wśród podsłuchiwanych przez''News of the World'' byli: aktorzy Hugh Grant, Jude Law, piłkarz Paul Gascoigne (na zdjęciu)

Fot. OWEN HUMPHREYS AP

Poprzedni tydzień kończyliśmy mocnym piłkarskim uderzeniem alkoholowym ''made in UK''. I ten takim też zaczynamy. A jeśli Zjednoczone Królestwo, piłka kopana i alkohol to zdecydowanie Paul Gascoigne. Urodzony talent i ochlej, geniusz i wariat, jeden z największych zmarnowanych talentów w historii angielskiej piłki nożnej.

 

Paul John Gascoigne urodził się 27 maja 1967 roku w Gateshead. Już pogrywając w juniorskich drużynach Redheugh Boys` Club i Gateshead Boys, przykuł uwagę skautów topowych angielskich firm piłkarskich. Co nie udało się Middlesborough i Southampton, udało się Newcastle United, którzy wzięli go pod swoje skrzydła już jako trzynastolatka. W 1983 roku Paul złożył swój podpis na juniorskim kontrakcie ''Srok''. Młody Gascoigne podążał drogą typową dla wschodzących gwiazd futbolu - mecze, treningi, alkohol, treningi, chipsy, mecze, alkohol, alkohol, alkohol... Na boisku jednak Paul konsekwentnie robił swoje. Młodzieżowa drużyna Newcastle zdobyła juniorski Puchar Anglii w sezonie 84-85 z Gascoignem trafiającym w finale z Watford dwukrotnie do siatki. Wkrótce Paul trafił do drużyny seniorskiej jako najbardziej perspektywiczny zawodnik w ocenie trenerów i właścicieli połowy wyspiarskich barów. W 1988 roku ręce wyciągnął po niego Manchester United. Ale choć Gazza obiecał sir Alexowi Fergusonowi, że dołączy do ''Czerwonych Diabłów'', podpisał kontrakt z Tottenhamem, gdy tylko sir Alex pojechał na wakacje. W takim świetle wyrwanie przez SAF-a z objęć Spurs Berbatowa może być aktem zwykłej zemsty.

 

W Londynie reputacja Gazzy jako brytyjskiego supertalentu rosła i rosła, wzbijając się na kosmiczne wysokości i okrążając z czasem stację kosmiczną ''Mir''. W dwóch pierwszych sezonach Gascoigne imponował długimi rajdami, indywidualnymi akcjami, siłą fizyczną, zaangażowaniem w grę, świetnym przeglądem boiska i, co za tym idzie, genialnymi i nieprzewidywalnymi podaniami. Stał się też pewniakiem w angielskiej kadrze. Na mundialu 90 zaliczył trzy asysty doprowadzając Anglików do półfinału z Niemcami. Ten oczywiście synowie Albionu przegrali, zgodnie z tradycją swoich pojedynków z germańską futbolową hordą. Gazza został jednak wybrany do drużyny gwiazd turnieju, a po powrocie do kraju czekała już na niego ogólnonarodowa ''Gazzamania''. Gascoigne stał się bohaterem, idolem, bożyszczem i, jak sam później przyznał, nie mógł udźwignąć tej presji.

 

Paulie zawsze słynął z rozmaitych głupkowatych zachowań, często dając upust swojemu niepohamowanemu, spontanicznemu poczuciu humoru z reguły nienajwyższych lotów. Robił wszystko, żeby potwierdzić słowa Besta, który powiedział o nim ''Ma koszulkę z numerem 10. Myślałem, że to jego pozycja, ale okazało się, że to jego IQ''. Swojemu czarnoskóremu koledze z drużyny Gazza wykupił karnet na solarium, podał też swoim znajomym ciasto, w którym zamiast nadzienia umieścił własne odchody. Zdarzyło mu się wpadać do okołowembleyowskiej knajpy w pełnym stroju reprezentacji Anglii, podczas gdy goście oglądali jeszcze najlepsze momenty międzynarodowego meczu, w którym Gazza przed chwilą wystąpił. W czołówce BBC do transmisji z mundialu 90, w której wszyscy zawodnicy wypowiadali swoje imię, Gascoigne ruszał ustami do słów ''Fuckin' Wanker'' (''pieprzony złamas''), a stacja musiała używać tego fragmentu całe mistrzostwa. Na otwartym treningu kadry ściągnął spodenki Paulowi Ince`owi, którego tyłek ozdobił następnego dnia okładki większości brytyjskich gazet. Grając w Glasgow Rangers zaczął za drażnienie fanów Celtiku otrzymywać groźby śmierci od IRA. Niczego, oprócz ciepłych słów, nie otrzymywał natomiast od AA, którego nie tylko był fanem, ale i stałym bywalcem podczas długiej i wesołej kariery alkoholika. Przez całe lata zapijał się wraz ze swoim przyjacielem z dzieciństwa, Jimmy`m Gardnerem, z którym w ciągu swojej kariery był niemalże nierozłączny. Gardner zasłynął między innymi towarzysząc Gascoignowi w rozmowach z Tottenhamem, gdy w jeziorze należącym do wynajętego dla nich przez klub wiejskiego hoteliku pijany pływał nago, próbując złapać w usta małe rybki. Jak się później okazało, pokazywał Gazzie najlepsze sceny ze ''Szczęk II''. Sam Paul zaś miał problemy nie tylko z alkoholem, ale także z przemocą i radzeniem sobie ze stresem. Świetnie bił rzuty rożne, wolne i karne, z podobnym zapałem bijał też żonę, Sheryl Kyle, która już w kilka miesięcy po ślubie dała się sfotografować z podbitym okiem i ręką na temblaku. Nic dziwnego, że szybko wystąpiła o rozwód.

 

Gazza wciąż jednak pozostawał przede wszystkim świetnym piłkarzem. W 91 roku doprowadził londyńskie Koguty do finału FA Cup przeciwko Notthingham Forest. Już przed tym meczem wiadome było, że Gascoigne po zakończeniu sezonu przejdzie do rzymskiego Lazio za oszałamiającą wtedy sumę 8,5 miliona funtów. Jednak presja murawy na Wembley i odejścia w pucharowej glorii oraz irracjonalna nienawiść Gazzy do każdego Ziemianina imieniem Gary, pokrzyżowały te plany. Po dwóch brutalnych wejściach - w Garry`ego Parkera i Gary`ego Charlesa, Paul stanął w murze i zaraz po tym padł na murawę. Miał zerwane więzadła krzyżowe i cały następny sezon z głowy. Finałowy tryumf Spurs obejrzał już ze szpitalnego łóżka.

 

Dopiero po roku, w sezonie 1992-93, zasilił więc zwarte niczym szyk kohorty szeregi rzymian. W ciągu trzech lat pobytu na Stadio Olimpico zagrał jednak tylko 43 spotkania ligowe i 6 pucharowych, trafiając do siatki sześciokrotnie. Bramki Gazzy świętowano w Wiecznym Mieście niczym Nowy Rok - z taką częstotliwością mniej więcej padały. Najbardziej zasłynął w Rzymie nie swoją grą, ale tym, że na jedno z pytań telewizyjnego reportera odpowiedział radosnym i entuzjastycznym beknięciem, które kosztowało go dziewięć tysięcy funtów kary.

 

Po nieudanym pobycie we Włoszech Gascoigne wrócił na Wyspy, do Szkocji. I choć pił już wtedy i balował na całego, nie zatracił do końca swojego piłkarskiego talentu. Zdawał się jednak nie zauważać, że tak naprawdę podchodzi już pod trzydziestkę i jeśli kiedykolwiek jego talent ma się w pełni rozwinąć, to teraz jest ku temu właśnie najlepszy czas. Więcej czasu niż na obiektach Rangersów Gazza spędzał jednak w barach. Nie zmieniało to faktu, że zdobył dwa mistrzostwa Szkocji, jeden Puchar Szkocji i Puchar Ligi Szkockiej, a w 96 roku został wybrany najlepszym piłkarzem w tym kraju zarówno przez zawodników jak i przez dziennikarzy. Kiedy powrócił do ojczyzny miał już 31 lat. Jednak w międzyczasie zaliczył też świetny występ na Euro 96 (2 bramki, 2 asysty, ponownie w najlepszej drużynie turnieju) i zdawało się, że w Anglii, w barwach Middlesborough, pokaże wreszcie piłkarskiemu światu, na co go stać. Nic z tego. W Boro Gascoigne pokazał raczej jak ostro pić i się bawić. Do klubowej kantyny zdarzyło mu się przyjść na gazie w samych tylko piłkarskich getrach, a na boisku treningowym rozbił autokar drużyny, powodując straty w wysokości 20 000 funtów. Gdy Gazza złamał sobie rękę, uderzając pomocnika Aston Villi, George` Boatenga, został wreszcie za darmo oddany do Evertonu. Tam rzadko kiedy łapał się do składu i przyznał się, że wciąż wydaje kilka tysięcy funtów tygodniowo na sam alkohol. Wielki powrót Gascoigne`a do Anglii okazał się więc wielkim niewypałem - pięć zmarnowanych sezonów, pięć strzelonych w tym czasie bramek.

 

Tymczasem na Gazzę przyszedł już piłkarski czas. Futbolowa śmierć, zanim jednak odwiesiła mu buty na kołku, kazała mu jeszcze upokarzać się między innymi w Burnley, Boston United i chińskim Gansu Tianma, przy czym w dwóch ostatnich był grającym trenerem. Później Gazza usiłował trenować portugalskie Algarve United i Kettering Town, nigdzie jednak nic sensownego z tego nie wyszło. Z fotela trenera ostatniej z tych drużyn został wyrzucony za 37 incydentów związanych z nadużywaniem alkoholu popełnionych w ciągu 39 dni. Kiedy wydawało się, że już się uspokoił, ostatnio znów pojawił się ze swoimi ekscesami oraz poważnym uzależnieniem od red bulli (50 dziennie???). Z Paulem wciąż jednak nie jest najlepiej - teraz mieliśmy okazję usłyszeć o jego próbie samobójczej. I niby na PoBandzie naigrywamy się często z różnych dość przykrych sportowych przypadków, ale teraz jest mi autentycznie przykro. W końcu Gascoigne, jaki by nie był, to wciąż jeden z piłkarskich idoli mojego dzieciństwa. I trzeba przyznać, że kiedy był w formie, nikt nie grał tak jak on.

 

A oto i film, który najlepiej chyba ujmuje istotę Gazzy:

 



miszeffsky

Dodaj swój komentarz:

Komentarze:

  • 15.09.08, 16:20
    Mat

    'Zdarzyło mu się wpadać do okołowimbledońskiej knajpy' Chyba raczej okołoWembleyowskiej

  • 15.09.08, 16:26
    P

    Gazza respect Geordie Boy ;)

  • 15.09.08, 16:32
    mio

    kkk rlz

  • 15.09.08, 17:23
    SPRAWDŹ SWOJE IQ

    Czy wiesz że IQ Nicole Kidman oszacowano na 132, Shakiry na 140, Sharon Stone na 154, Przemka Salety na 102 a Dody na 156. A ty wiesz jakie masz IQ. Na poziomie Sharon Stone czy może Przemka Salety. Nie wiesz? Sprawdź się : www.testiq.info

  • 25.11.10, 14:24
    ygcxknaq

    MwddIi hdbkvxuxljia, [url=http://qhwjefjovajo.com/]qhwjefjovajo[/url], [link=http://eiacshqgimfb.com/]eiacshqgimfb[/link], ghrcajdsdczk.com/

G.pl
poleca
Najładniejsze polskie dziennikarki sportowe

Najładniejsze polskie dziennikarki sportowe

Przedstawiliśmy już całe...

Nagie zapaśniczki wracają

Nagie zapaśniczki wracają

Na PoBandzie kochamy...

Agnieszka i Urszula Radwańskie nago?

Agnieszka i Urszula Radwańskie nago?

Wczoraj, podczas męskiego...

Laska dnia: Sara Carbonero

Laska dnia: Sara Carbonero

W trakcie trwającego w RPA...

O ja..., czyli cycki Simony Halep

O ja..., czyli cycki Simony Halep

Zapomnijcie o cyckach...

Nagie igrzyska

Nagie igrzyska

Ciągle odliczamy dni do...