GETTY IMAGES/Elsa
Na ten moment nie trzeba było czekać. Podejrzewałem, że po tym, jak Sebastian Mila odzyskał formę, w Hiszpanii rzucają w zawodników śnieżkami, a jeden z nas przestał chodzić w koszulkach Iron Maiden, zostanie niedługo otwarta siódma pieczęć i nadejdzie Armageddon. Czyli ktoś oświadczy się Anie. Stało się. Świat zadrżał w posadach.
Niczego nie podejrzewająca Ana trenowała sobie spokojnie podczas rozgrywanego niedawno Brisbane International, gdy nadszedł cios. Jeden z synów Lucyfera, szatańskich pomiotów, istot niegodnych wspominania ich imion chłopców do podawania piłek, zachęcany przez kolegów zapytał tenisistki, czy wyjdzie za niego. Wstrzymajcie oddech. Ciąg dalszy po reklamach.
Odpowiedź Any była szybsza niż Robert Kubica na torze w Montrealu - ''OK, ale może kiedy będziesz trochę starszy''.
Dzięki tej gładkiej odmowie nie zabiliśmy jeszcze wszystkich mieszkańców globu poniżej osiemnastego roku życia. Swoją drogą ciekawe co tenisistka odpowiedziałaby któremukolwiek z nas? ''OK, ale może jak wyjmiesz te kawałki pizzy z brody. Boże, to się rusza!!!''.


























