Piwne opowieści Po Bandzie: pierwsza dziesiątka rankingu WTA
Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG
Australian Open zbliża się wielkimi krokami. Mamy nadzieję, że równie wielkimi będzie tam od zwycięstwa do zwycięstwa kroczyć Agnieszka Radwańska. Jako jednak, że o tenisie nie wiemy zbyt wiele (oprócz tego, że to ten sport, w którym po kilku pum-pum piłka wychodzi na aut albo trafia w siatkę i że są tam laski), nie napiszemy o tym turnieju nic mądrego. Podzielimy się natomiast z Wami naszymi przemyśleniami na temat tego, na czym się znamy. Czyli browarów i kobiet. Jeśli jeszcze się nie domyśliliście po tytule - porównamy do piw pierwszą dziesiątkę tenisowego rankingu WTA.
1. Jelena Janković - piwo markowe ale strasznie poniewiera. Zwaliłoby z nóg wyścigowego konia.
2. Serena Williams - mocne piwo dla prawdziwych mężczyzn. Nie chcielibyśmy się natknąć na jego puszkę w ciemnej uliczce.
3. Dinara Safina - ''Karmi'', czyli młodsza siostra młodszy brat prawdziwego piwa.
4. Jelena Dementiewa - piwo 20-procentowe - zapiera dech w piersiach. I wzrok w oczach.
5. Ana Ivanović - prawdopodobnie najlepsze piwo na świecie.
6. Venus Williams - lajtowa wersja piwa ''Serena'', jednak podobnie jak siostrzany browar jest w stanie ''wlać ci w mordę'' nie tylko w kontekście picia.
7. Wera Zwonarjewa - jedno z wielu na imprezie. Bezwiednie łapiesz za puszkę gdy ktoś właśnie poszedł do sklepu po piwo Ivanović. Następnego dnia zawsze liczysz, że wypiłeś jednego browara mniej bo tego po prostu nie pamiętasz.
8. Swietłana Kuzniecowa - litrowy browar z plastiku, z mało zachęcającą etykietą. Mocny, jak najbardziej pasuje do niego określenie ''strong'', ale ruszylibysmy je tylko w azbestowych rękawiczkach.
9. Maria Szarapowa - na jego widok cieknie ci ślinka. Śliczna puszka, o delikatnie zroszonej powierzchni.
Podchodzisz, chwytasz w dłoń, dziarsko przechylasz... niestety okazuje się puste.
10. Agnieszka Radwańska - piwo robione samemu. Dobre, bo polskie. Chociaż niekoniecznie najefektowniejsze, to lojalnie się nim upijamy.


























