Fot.Maciej Swierczynski / AG
Szatański kontrakt z Baltimore Orioles podpisał Nick Markakis. Baseballista za sześć lat gry dostanie 66 milionów dolarów, nic więc dziwnego, że umowę ochrzczono ''666''. Nie jest to jedyny przykład tego, że diabeł pod różnymi postaciami przejawia się w sporcie. Oto dowody na to, że boiskami włada Lucyfer.
Miroslav Satan - słowacki hokeista to od lat uosobienie diabła na łyżwach. Obawiano się, że gdy w NHL zdobędzie 666 punktów, to zawładnie naszymi duszami. Już ma 715 i nic takiego nie nastąpiło. Pewnie planuje coś większego.
SC Tallinna Kuradid - herb Estończyków wygląda tak

Duke Blue Devils/ Arizona State Sun Devils - uczniowie do gry inspirowani przez złego. Coś jak nasz ''Szatan z siódmej klasy''.
Zagłębie Sosnowiec - jeśli jest w Polsce klub, którym rządzi Szatan, to jest to Zagłębie, którego właścicielem jest właśnie Szatan - Krzysztof. Jeśli jest w Polsce klub, w którym gra Szatan, to jest to także Zagłębie, gdzie występuje Tomasz Szatan - syn Szatana rządzącego.
Diabeł Tasmański - głównie grywa w kreskówkach, ale czasem bierze piłkę i pomaga odeprzeć atak obcych. Czasem zamienia się w Urszulę Radwańską. Diabeł Tasmański nie jest spokrewniony z Diabłem Galińskim.
Diablo Włodarczyk - piorunujące połączenie polskiej szkoły bosku i gier typu Hack & Slash. Parę razy odprawiono już nad nim skutecznie egzorcyzmy. Coś nam mówi, że jeśli spróbuje dobrać się do duszy Adamka, to będzie musiał wrócić do otchłani, z której przybył.
Czerwone Diabły - jeden z najpopularniejszych rodzajów diabłów. Występuje między innymi w Manchesterze, Belgii, Niemczech, Korei, Turcji, Meksyku a nawet w Kongu. W Izraelu można spotkać jego bliskich kuzynów - Czerwone Demony. Podobno mają wspólnego przodka - Czerwonego Gościa.
West Ham United - Oto jak grają ich fani (a przynajmniej jeden fan z kolegami)
bazyl


























