Serio. I zaraz to udowodnimy. To znaczy spróbujemy. Eee...
Ok. Po pierwsze: Poziom adrenaliny wydzielany podczas jazdy kolejką jest wyższy niż w innych uznawanych powszechnie za sport dyscyplinach, jak golf, dart czy curling (i to razem wzięte i pomnożone przez osiem).
Po drugie: Nieprawda, że w jeździe kolejką górską, nie biorą udział żadne mięśnie. Od zaciskania dłoni na poręczy można wyrobić sobie uchwyt godny uczestników serii Strongman, a od krzyku, takie mięśnie brzucha, że w chłodne wieczory ludzie będą chcieli się ogrzewać przy waszym kaloryferze.
Po trzecie: Krzyk pasażerów kolejki jest tylko nieco cichszy od krzyków uderzających piłeczkę tenisistek.
Po czwarte: Konstrukcja wagoniku rollercoastera jest mniej więcej taka sama jak ochraniaczy, w których grają futboliści amerykańscy.
Po piąte: W kolejce nic nie zależy od pasażera. A w bolidzie Formuły 1 coś zależy od kierowcy? Zresztą w pojedynku szybkościowym mamy wrażenie, że rollercoaster wygrałby z maszyną BMW Sauber.
Ufff... chyba tyle wymyślonych naprędce powodów wystarczy, żeby usprawiedliwić wrzucenie na Po Bandzie poniższego wideo.
Ile to się cżłowiek musi natrudzić, żeby nadać zwykłej chęci pogapienia się na krzyczące laski w bieliźnie pozory jakiegokolwiek kontekstu.



























